poniedziałek, 18 stycznia 2016

6 drobnych nawyków, które przełożą się na konkretne oszczędności

Witajcie ponownie :)

Wiecie już z poprzedniego wpisu, że przywiązuję wagę do małych kwot, gdyż wychodzę z założenia, że to one budują wielkie sumy. Również małe kwoty wydawane często i bezmyślnie mogą doprowadzić nas do pustego portfela, a nawet bankructwa.

Nie oznacza to, że oszczędzam tylko małe kwoty - każdego miesiąca staram się odłożyć 1/3 moich dochodów. Wiem jednak, że gdybym na tym poprzestała, miałabym jedynie pewną sumę pieniędzy i nic więcej. 

Dzięki temu, że wprowadzam małe zmiany, za którymi idą małe oszczędności osiągam poniższe cele:

- oszczędzam dodatkowe pieniądze, co każdego miesiąca zwiększa mój kapitał o konkretną kwotę, a także motywuje mnie do dalszego oszczędzania, 

- buduję nawyki, dzięki którym łatwiej mi będzie w przyszłości żyć na godziwym poziomie, mądrze korzystając z zasobów, którymi dysponuję,

- nie ulegam ślepo konsumpcjonizmowi, kieruję się raczej swoim rozsądkiem.

W internecie pełno jest blogów finansowych podających gotowe recepty na oszczędności w różnych dziedzinach życia. Nie odkryję zatem Ameryki moim wpisem, ale chcę podzielić się z Wami małymi krokami, które poczyniłam w swoim życiu i teraz cieszę się ich owocami. 

Poniżej lista kilku wskazówek, których zastosowanie pomoże Wam zaoszczędzić drobne kwoty (jednak gdyby je podliczyć po roku, wcale nie okażą się tak drobne), a także wyrobi w Was nawyk rozsądnego życia, bez marnowania pieniędzy, które mogłyby w tym czasie pracować na siebie. 

W żaden sposób nie jest to lista wyczerpująca temat - to może ułamek procenta, ale są to działania wypróbowane przeze mnie i moich bliskich, dlatego chętnie się nimi dzielę. 


1. Klucz do bogactwa - PŁAĆ NAJPIERW SOBIE 

Po otrzymaniu pensji pierwszy przelew, jaki wykonasz, niech będzie przelewem na Twoje konto oszczędnościowe bądź też lokatę. Potem opłać niezbędne rachunki, a kwotę, która Ci pozostanie rozdysponuj na codzienne wydatki. 

Już słyszę te zniesmaczone głosy: "cooo? ale jak to??". Tak to. Wiem, że nie każdy zarabia krocie, wiem, że czasem ciężko związać koniec z końcem, ale jeżeli będziemy czekać, aż odłożymy z tego, co nam zostanie na koniec miesiąca, to niestety w wielu przypadkach możemy się nie doczekać, bo po prostu nic nam nie zostanie. 

Metoda "płać najpierw sobie" sprawia, że w pewnym sensie spisujemy na straty kwotę, jaką sobie płacimy. Traktujemy ją jak wydatek - znika nam z konta i nie mamy jej do dyspozycji. Musimy tak zaplanować inne wydatki, jakby tej kwoty nie było. I super będzie, jeśli uda Ci się przelać sobie 500 zł. Jeśli jest to niewykonalne, to przelej 50, a jeżeli jest naprawdę ciężko - spróbuj zapłacić sobie 20 zł. 
Najważniejsze to wykształcić w sobie odruch odkładania pieniędzy na oszczędności już na początku miesiąca, nie czekając, że może pod koniec nam coś zostanie. Stosuję tę metodę od długiego czasu i powiem Wam, że gdybym sobie nie płaciła to wiele pieniędzy po prostu by mi się rozeszło. 
Nie wierzysz? Po prostu spróbuj. Zachęcam :-) Efekty pozytywnie Cię zaskoczą! 


2. Racjonalizacja 

Idziesz na zakupy, a tam tyle wspaniałych okazji. Dziesięciopak makaronów w korzystnej cenie - aż żal nie kupić. Twój ulubiony jedwab do włosów tańszy o 50% - grzech nie wziąć 10 sztuk... A ta bluzka? To nic, że trochę za mała, ale za 20 zł warto wziąć. A nuż schudniesz... Czy na pewno jednak potrzebujesz tego wszystkiego? 

Metodę tę nazwałam na swoje potrzeby racjonalizacją. Wg Słownika Języka Polskiego, racjonalizacja to ujmowanie czegoś w kategoriach rozumowych, a nie emocjonalnych. Po prostu gdy napotykam "świetną" okazję, pytam siebie w myślach czy naprawdę potrzebna mi ta rzecz. Staram się przewidzieć, czy jak kupię 10 paczek makaronu tylko dlatego, że był w świetnej cenie, to przypadkiem nie minie termin ważności zanim go zjem. 
Z tym jedwabiem to prawdziwa historia sprzed kilku lat. Kupiłam kilka opakowań, bo był w super cenie, i do dziś leżą mi w szufladzie, dawno przeterminowane. Dziś bym tego raczej nie zrobiła, ale wtedy dałam się złapać... 

Racjonalizacja to też umiejetność odmówienia sobie zakupu fajnego ciucha, jeżeli wiemy, że szafa nam się nie domyka, a dodatkowo ubranie to nie leży na nas jakoś rewelacyjnie. Też kilka razy dałam się złapać. Bluzka z fantastycznym wzorem, układa się średnio, ale jest taka ładna. To szczegół, że materiał niepraktyczny... 

Po wielu przemyśleniach ustaliłam sobie w głowie kilka zasad:

- kupuję tylko wtedy, kiedy naprawdę potrzebuję danej rzeczy. Choćby jedwab do włosów był po 50 groszy za opakowanie, nie kupię - po prostu go nie potrzebuję, 

- NISKA CENA NIE JEST POWODEM, BY COŚ KUPIĆ,

- w zakupach ubraniowych: kupuję tylko wtedy, gdy jestem na 100% przekonana, że dana rzecz dobrze na mnie leży. Jeśli mam chociaż cień wątpliwości - nie kupuję.

3. Zawsze noś ze sobą torbę na zakupy, lub choćby większą jednorazówkę 

Wiecie ile kosztowała reklamówka "jednorazówka" w Realu, który niedawno został przejęty przez Auchan? 43 grosze. Drobiazg, zwłaszcza jeśli robisz większe zakupy. Pomyśl jednak, że to najbliższy supermarket, często się tam zaopatrujesz, dajmy na to 3 razy w tygodniu. Oczywiście do zakupów dokładasz siatkę przy kasie, bo w czymś trzeba zakupione dobra przetransportować. 

I tak w tygodniu wydajesz 1,29 zł na same torebki. Jeśli przemnożyć to przez 52 tygodnie, roczny koszt wyniesie 67,08 zł. Są oczywiście sklepy, gdzie siatki są tańsze. Są też takie, gdzie kosztują i złotówkę. Czy warto wyrzucać pieniądze w błoto? 

Wielokrotnie łapałam się na bezsensownym kupowaniu siatek, bo po prostu zapomniałam wziąć z domu. To szczegół, że w domu mam ich 5 pełnych szuflad. Płaciłam za kolejną... Dlatego od pewnego czasu zawsze noszę w torebce materiałową siatkę na zakupy. Jest z cienkiego materiału, więc jak się ją zwinie, zajmuje mniej miejsca niż moja dłoń. Jednocześnie jest bardzo wytrzymała i mogę w nią zapakować nawet większe zakupy. Jeżeli nie masz takiej, miej zawsze przy sobie choćby foliową torebkę - ważne żeby nie kupować nowej przy kasie, a być przygotowanym nawet w przypadku nagłych zakupów (choć te warto planować, ale o tym innym razem). 

4. Nie płać za parkowanie, jeżeli możesz bezpłatnie zaparkować 100 m dalej 

To akurat przemyślenie po ostatnim weekendzie. Pojechaliśmy z moim chłopakiem na stok narciarski, położony na terenie miasta. Przy wjeździe oczywiście budka i pan parkingowy żądający opłaty. Nie mieliśmy ze sobą żadnego sprzętu, chcieliśmy tylko zorientować się w możliwościach. Płatny parking kusił, ale 100 metrów dalej było osiedle mieszkaniowe, a tam sporo wolnych miejsc. Kilka złotych w kieszeni, a drobny spacer na pewno przysłużył się naszemu zdrowiu. Polecam się dobrze rozejrzeć :) 

5. Wymień żarówki na energooszczędne 

W mieszkaniu, które wynajmuję płacimy za prąd co 2 miesiące, natomiast rozliczenie jest 2x do roku. Czyli 2 faktury to tzw. prognozy, a trzecia to faktura rozliczeniowa. Zazwyczaj prognozy jak i faktura rozliczeniowa były podobnej wysokości (około 100 zł za 2 osoby, za 2 miesiące). Na początku zeszłego roku założyłam w swoim pokoju żarówki energooszczędne. Po kilku miesiącach otrzymałam fakturę rozliczeniową opiewająca na zawrotną kwotę 7 złotych :) Dodam, że nic się nie zmieniło w naszym użytkowaniu energii, nie ubyło sprzętów, nie wyjeżdżałyśmy z koleżanką na dłużej :) Jak to możliwe, że z rachunku w okolicach 100 złotych dostałyśmy rachunek na 7?* :) 

Zachęcona tym wynikiem założyłam żarówkę energooszczędną w kuchni. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozliczenie :) 

* Wyliczenia te są bardzo uproszczone i nie były poprzedzone skrupulatną analizą. To po prostu moje obserwacje, co nie zmienia faktu, że przez ostatni rok rachunki za prąd były zdecydowanie niższe niż wcześniej. 

6. Unikaj niepotrzebnych opłat 

Punkt ten sprowadza się w sumie do jednego: zrób porządek wokół siebie. Ogarnij kwestię swoich kont bankowych, abonamentów, subskrypcji, wszystkiego, co zjada Ci złotówki :) 

- Wypisz sobie wszystkie konta i produkty bankowe, które posiadasz, sprawdź czy ponosisz jakieś opłaty za ich prowadzenie. Jeśli tak - skasuj te konta. Dziś jest taka konkurencja na rynku, że bez większego problemu uda Ci się założyć konto bankowe bez żadnych opłat. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół siebie, poszukać, popytać. Najgorsze to nie mieć świadomości, że płacisz za dane usługi i pozwolić, by pieniądze co miesiąc uciekały Ci z konta. 

- Zadaj sobie pytanie czy przypadkiem nie przepłacasz za telefon. Ja na przykład przepłacam. Mój miesięczny abonament to 69,99 zł. Dziś już wiem, że mogę mieć te usługi taniej. Jak tylko skończy się mój abonament (jeszcze pół roku), żegnam się z obecnym operatorem, bo podobny zakres usług mogę mieć za połowę ceny. Polecam i Wam rozejrzenie się po rynku w celu znalezienia korzystniejszej oferty. Wierność w tej materii nie popłaca. 

- Uważaj na różne usługi dodatkowe, a kończąc współpracę z jakąś firmą upewnij się, że rozliczyliście się w 100%. Mój chłopak przenosił ostatnio telefon z jednej sieci do drugiej. Korzystał wcześniej z jakiegoś programu antywirusowego za 2 zł/mc, kwotę tę doliczano mu do abonamentu. Kiedy zerwał umowę, postanowił upewnić się, że wszystkie jego faktury od poprzedniego operatora są uregulowane. Wiecie co się okazało? Że operator ten wciąż nalicza mu ten abonament za antywirusa, pomimo, że mój chłopak nie jest już ich klientem... I naliczaliby mu tę opłatę każdego miesiaca, gdyby szybko nie zorientował się w temacie i nie poszedł złożyć rezygnacji. Bo przecież program antywirusowy jest na telefon, a nie na połączenia telefoniczne :) 

- A może płacisz za usługi, z których nie korzystasz? Wiele osób zachęconych niską ceną płaci w pracy kilkanaście/kilkadziesiąt złotych za kartę Multisport, podczas gdy ta spokojnie leży sobie w portfelu, w ogóle nieużywana... Warto zrobić rachunek sumienia.

Gratuluję, jeśli dotrwałaś/dotrwałeś do końca :) A jakie są Twoje metody na oszczędzanie? 





Justyna

P.S. Zapraszam również do polubienia mojej strony na Facebooku.


3 komentarze:

  1. Hej :) Najbardziej podobają mi się podpunkty 2 - przy każdym wyjściu na zakupy trzeba na takie pułapki uważać, i ostatni o zbytecznych opłatach. Nie wyobrażam sobie, by mieć kilka kont w kilku różnych bankach. Też od dawna noszę bawełnianą torbę na zakupy i żarówki energooszczędne tylko używam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie kiedyś nie wyobrażałam kilku kont bankowych na raz ;) Ale warto o tym pomyśleć.
      Na moim przykładzie - na chwilę obecną mam konta w trzech bankach i każde jest dla mnie darmowe, a nawet jeszcze na nich zarabiam (% na ROR + kilka % zwrotu za rachunki + moneyback z karty kredytowej + premia za samo założenie konta i spełnienie kilku prostych warunków) i nie mam na myśli tylko korzystnie oprocentowanych kont oszczędnościowych. Na początku bardzo pomagał mi Excel żeby te wszystkie konta ogarnąć a teraz już to jakoś w nawyk weszło :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Hej Kaja :) Dokładnie, tak jak pisze Anonimowy, posiadanie kilku kont w różnych bankach nie jest niczym złym, pod warunkiem, że to kontrolujesz, robisz świadomie i podejmujesz mądre decyzje. Gorzej jak ktoś zakłada kolejne konto, płaci za nie co miesiąc, a tak naprawdę go nie potrzebuje.

      Buziaki!

      Usuń