piątek, 30 grudnia 2016

Żyję, żyję - nie ogarniam, ale żyję :)

Witajcie Kochani!

Niestety, zaniedbałam ostatnio bloga, zarówno przez brak czasu, jak i trochę motywacji. Jestem w starsznym niedoczasie, zalegam Wam z podsumowaniem listopada, grudnia, nie mówiąc już o innych postach, które zaplanowałam, ale jakoś nie udało mi się ich ukończyć.

Teraz nie dam rady ich na szybko nadrobić, nie mam ku temu warunków :) Jednak liczę, że na początku stycznia nadrobię wszystko i zacznę z nową energią rok 2017. Ostatnio sporo się u mnie dzieje, i prywatnie i zawodowo, i w kwestii rozwoju osobistego / finansowego. Mam nadzieję, że będę mogła w przyszłym roku nieco więcej o tym napisać.

Chciałabym Wam życzyć by ten nowy rok przyniósł Wam wiele wspaniałych i radosnych wydarzeń, by był rokiem, w którym zapanujecie nad swoimi finansami, a jeśli już nad nimi panujecie, byście osiągnęli jeszcze wyższy poziom. By Wasze umiejętności w tej dziedzinie pomagały Wam we wszystkich innych aspektach życia. Przede wszystkim jednak życzę Wam, by 2017 przyniósł Wam radość i spełnienie.

Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za wspaniały 2017!
Justyna


niedziela, 6 listopada 2016

Podsumowanie października 2016 [rekordowe oszczędności w miesiącu oszczędzania!]

Witajcie!

Jestem ogromnie ciekawa, jak Wam poszło w miesiącu oszczędzania :) Choć miesiąc ciągnął się straszliwie, u mnie było dość dobrze, oszczędności mam chyba najwyższe w historii tego bloga. Ale zanim przejdziemy do oszczędności, przyjrzyjmy się po kolei wszystkim kategoriom.

Najpierw dochody:


Wynagrodzenie na standardowym poziomie, znowu niezła sumka z systemów partnerskich, ostatnia już premia za polecenie konta Inteligo (może ktoś chce założyć teraz darmowe konto z mojego polecenia? Właśnie rusza nowa edycja!), a także przyzwoita kwota z odsetek :) Jest nieźle!

Opłaty w październiku bez większych odchyleń:


W listopadzie będzie wyżej, bo przyszło rozliczenie wody, październik natomiast dość spokojnie. Rachunek podstawowy za telefon to 33 zł, ale za 5 zł kupiłam jeszcze inną kartę SIM, której akurat potrzebowałam i która przyda mi się w przyszłości.


Jedzenie może się wydać dość wysoko, jednak w kilka październikowych weekendów miałam gości, co wiązało się z dużymi zakupami i gotowaniem. Obiecałam sobie zredukować środki na jedzenie na mieście i były one względnie niskie :) Ale udało mi się namówić mamę by do mnie przyjechała i poszłyśmy sobie na obiad z deserem za ok. 80 zł... Mama chciała mi oddawać pieniądze ale bez przesady, cieszę się, że mogłam ją ugościć, zwłaszcza, że nie bywa u mnie często.

Jako, że ze mnie słaby koneser alkoholu, wydatki w tej kategorii dotyczyły alkoholu, który kupowałam idąc do znajomych :)


Wydatki codzienne w miarę rozsądnie, kategoria "ubrania" to zakup rajstop. Nieco wyższe kosmetyki, bo w rossmannowej promocji kupiłam mój ulubiony tusz do rzęs za 30 zł, normalnie kosztuje ponad 60 :) Reszta to standardowe rzeczy takie jak pasta do zębów, płyn do demakijażu, itp.

Kategoria auto, w porównaniu do poprzedniego miesiąca, 3 razy niższa :) Na szczęście...


Zmieniłam co prawda taktykę i z pewnych przyczyn zamierzam utrzymywać pełny bak paliwa (dotąd raczej miałam go niewiele i tankowałam za 50 lub 100 zł jak już mi się włączała rezerwa). Teraz postaram się nie dopuszczać do rezerwy i mieć co najmniej pół zbiornika albo i więcej zawsze na stanie. W październiku więc tankowałam do pełna, a że paliwo ostatnio poszło w górę, to i wydatek wysoki.


W "innych" znów różnorodnie :) Zabrałam moją chrześnicę do Klubu Malucha, gdzie były baseny z piłeczkami i mnóstwo innych atrakcji dla dzieci. Zauważcie, że kategoria "prezenty i datki" dość niska jak na mnie. Miałam kilka drobnych okazji, na które kupowałam jedynie symboliczne upominki, wsparłam też jedno dzieło charytatywne. W listopadzie szykuje mi się wesele więc i wydatki w tej kategorii pójdą w górę.

Opłaty bankowe - może niewarte odnotowania, bo tylko 20 groszy, ale chciałam Wam pokazać, że i mi się zdarza. BZWBK naliczył mi opłatę za sms kod, mogę ich mieć 5 miesięcznie za darmo, a każdy kolejny kosztuje. Mi się akurat tak zdarzyło, że musiałam wysłać więcej przelewów, natomiast staram się unikać jakichkolwiek opłat bankowych. Wolę na bankach zarabiać, niż im płacić :)


OK, to ile udało mi się zaoszczędzić w tym miesiącu, okrzykniętym miesiącem oszczędzania? We wpisie na ten temat informowałam, że na samym początku odłożyłam 2000 zł i nie zamierzam ich ruszyć, chyba, że będzie to sprawa życia i śmierci.

Jako, że zarobiłam trochę dodatkowych pieniędzy, nie tylko udało mi się nie ruszyć tych 2 tysięcy złotych, ale też dołożyłam do nich ponad 350 zł :) Tak więc osiągnęłam chyba rekordową na tym blogu kwotę oszczędności:


Myślę, że to godny sposób uczczenia miesiąca oszczędzania! Niestety, z tego co widzę to ani w listopadzie ani w grudniu nie uda mi się zaoszczędzić nawet połowy tej kwoty, więc wynik październikowy cieszy tym bardziej :)

Podsumowanie końcowe wygląda tak:


Rewelacyjna sprawa z wydatkami sporo mniejszymi niż oszczędności :) Rzadko mi się to zdarza, dlatego tym bardziej jestem z tego dumna!

A co w październiku zrobiłam dla swoich finansów?

- Miałam rozmowę z szefem podsumowującą rok (dość wcześnie, ale u nas zazwyczaj w październiku się to odbywa). Na efekty muszę poczekać do stycznia, choć informację o ewentualnej podwyżce może dostanę w okolicy Świąt, ale rozmowa przebiegała bardzo obiecująco i mam nadzieję, że będę mogła się pochwalić podwyżką od stycznia.

- Założyłam nową lokatę na 3% w Idea Banku - co prawda tylko na miesiąc, ale to i tak lepiej, niż gdyby pieniądze miały leżeć na koncie oszczędnościowym 1,7%. 

- Starałam się zwracać uwagę na to, co kupuję, korzystać z promocji (ale z głową), zrobić zapasy tych produktów, które akurat były sporo przecenione a wiem, że za miesiąc-dwa mi się skończą.

- Zaplanowałam prezenty dla najbliższych :) Wiem już mniej więcej co kupić każdemu z nich, co na pewno ułatwi mi działanie w przedświątecznej gorączce i pozwoli racjonalnie wydać pieniądze!

- Poszłam na kolejny kurs z dziedziny, która mnie interesuje. Kwota pomniejszyła niestety moje oszczędności (dlatego nie jest ujęta w zestawieniu miesięcznym, pojawi się w rocznym), ale wiem, że inwestycja w siebie to najlepsza możliwa inwestycja, dlatego tym bardziej się cieszę!

Dajcie koniecznie znać jak Wam poszło w miesiącu oszczędzania!
Wszystkiego najlepszego w listopadzie :)

Justyna

P.S. Zapraszam na facebooka :) Będzie mi miło, gdy polajkujesz mój fanpage!

niedziela, 16 października 2016

Sposób #1 na dodatkowy zarobek: Tajemniczy Klient

Witajcie :)

Dziś postanowiłam opisać wam moje doświadczenia związane z byciem tajemniczym klientem. Jest to jeden ze sposobów na dorobienie dodatkowej gotówki, dostępny zwłaszcza dla osób z miast, jako że tam pojawia się najwięcej ofert.


Przyznam, że pieniądze były jednym z powodów, dla których zdecydowałam się na podjęcie zleceń jako TK, ale nie ukrywam, że to nie są jakieś oszałamiające kwoty i czasem w przeliczeniu na godziny poświęcone na wykonanie danego zlecenia, okazywały się one być na progu opłacalności. To, co mnie jednak bardzo interesowało to wiedza, którą zdobyłam przy okazji. Bycie TK dało mi możliwość poznania standardów obsługi różnych firm. Często dostawałam "podręczniki" (zazwyczaj kilkustronicowy dokument w pdf) obsługi klienta do przestudiowania przed badaniem.

Co mi to daje? Mnie ogólnie interesuje tematyka profesjonalnej obsługi klienta i fajnie zobaczyć, jakie procedury w tej materii mają duże firmy. Sama kiedyś pracowałam w obsłudze klienta i miałam mnóstwo procedur do przestrzegania (niestety, także bezsensownych). Wychodzę z założenia, że im większa wiedza i obycie, tym lepiej dla mnie. Postanowiłam więc z badań jako TK wycisnąć jak najwięcej dla siebie :)

Dla kogo jest ta praca?

Niewątpliwie dla osób bardzo spostrzegawczych, mających podzielną uwagę, potrafiących skupić się na kilku rzeczach na raz. Jako tajemniczy klient musisz w dość krótkim czasie zaobserwować wiele aspektów: czystość miejsca, strój pracownika, ekspozycję i jej zgodność z wytycznymi, musisz często zwrócić uwagę na zwrot grzecznościowy jakim pracownik cię wita/żegna, a także inne aspekty, podane w instrukcji do badania, specyficzne dla danego punktu usługowego (np. czy pracownik proponuje ci skorzystanie z dodatkowej oferty sklepu, zapisanie się do newslettera, itp).

Pamiętam jak pierwszy raz odwiedziłam restaurację szybkiej obsługi. Mimo największych starań nie zaobserwowałam, czy pracownice miały biżuterię i pomalowane paznokcie - a był to jeden z punktów w ankiecie. Wysłałam wówczas mojego chłopaka (był w pobliżu) by sprawdził to dla mnie. Każdy kolejny raz był już łatwiejszy.

Jakie są wymogi?

Zazwyczaj wymagane jest posiadanie internetu, by uzupełnić ankietę i przesłać ją firmie realizującej badanie. Zwykle wypełnia się ją w ciągu 24-48 godzin od momentu realizacji badania. Niektóre firmy wymagają, by tajemniczy klient posiadał dyktafon cyfrowy (albo telefon z funkcją nagrywania), a także aparat fotograficzny (ja zawsze robiłam fotki telefonem).

Z jakimi firmami współpracowałam?

Firm oferujących zlecenia jako TK jest mnóstwo. Ja przyjęłam zasadę, że korzystam z ofert tych, które płacą wynagrodzenie już za pierwsze badanie. Sporo firm wymaga jednak przeprowadzenia pierwszego testowego audytu, za który tajemniczy klient nie otrzymuje wynagrodzenia. Szkoda mi było na to czasu.

Współpracowałam z:
- International Service Check (link),
- GiG (link),
- siecią restauracji (z pewnych przyczyn nie podaję nazwy).

Dość ciekawe zlecenia miała również firma Daymaker (link), ale wymagali przeprowadzenia audytu testowego. Nie wykonałam go, ale na moją skrzynkę przychodziły informacje o badaniach w mojej okolicy - były bardzo interesujące.

Regularnie otrzymywałam maile z propozycją badań od firmy Kajary (link), jednak ani jedno badanie nie dotyczyło mojego miasta, zatem nie byłam w stanie przetestować współpracy z tą firmą.

Gdzie szukać ofert?

Możesz oczywiście skorzystać z linków powyżej. Ja większość zleceń znalazłam na olx. Polecam darmowe portale (olx, gumtree), ale zalecam również ostrożność! Na końcu tego posta napiszę o firmie, której należy się wystrzegać, a jej ogłoszenia są powszechnie dostępne.

Formalności

Kiedy nawiążesz współpracę z firmą badawczą, z dużym prawdopodobieństwem podpiszecie umowę, zapewne będzie to zlecenie albo umowa o dzieło. Nie każda firma to oferuje. W przypadku jednej z firm, dla której wykonywałam zlecenie, wszystkie formalności zastąpiła rejestracja w panelu, a ja jestem zobowiązana do samodzielnego odprowadzenia podatku.

Przygotowanie do badania

Kiedy masz za sobą formalności, dostaniesz informacje o badaniach do wykonania. Różne firmy w różny sposób o nich informują. Niektórzy dzwonią z propozycjami (jak GiG), inni piszą maile (ISC oraz sieć restauracji), a jeszcze inni udostępniają listę badań w panelu (Daymaker).

Kiedy zaakceptujesz udział w badaniu, ustalicie z koordynatorem datę wykonania badania. Potem zapewne otrzymasz materiały do przestudiowania i, zazwyczaj, wzór ankiety, którą należy wypełnić po audycie. To bardzo ważny punkt. Koniecznie dokładnie przeczytaj wszystkie materiały! Postaraj się zapamiętać aspekty, na które musisz zwrócić uwagę. Ja zastosowałam technikę, że skrótowe nazwy (np. strój, czystość, witryna, itp.) wypisywałam na małej karteczce i czytałam kilkakrotnie, a przed wejściem do sklepu (oczywiście tak, by personel tego nie widział) czytałam jeszcze raz, by lepiej zapamiętać.

Jeśli masz nagrać rozmowę, koniecznie sprawdź sprzęt. Upewnij się, że nie rozładuje ci się bateria w telefonie/dyktafonie, że masz miejsce w pamięci (często nawet na kilkadziesiąt minut nagrania). Wykonaj testowe nagranie by uniknąć stresu podczas wizyty w sklepie. Uwaga: włożenie sprzętu nagrywającego do kieszeni spodni powoduje fatalną jakość nagrania! Ja miałam torbę z kieszonką z boku i do niej właśnie wkładałam dyktafon. Najpierw testowo poszłam do sklepu osiedlowego, by się przekonać czy nagranie będzie słyszalne. Najgorsze co może być, to to, że po wizycie w danym sklepie rozmowa się nie nagrała, albo nie jesteś w stanie z niej nic usłyszeć.

I ostatnie, bardzo ważne: ułóż scenariusz rozmowy. Oczywiście nie całej, bardziej zastanów się, zakup jakiego produktu/usługi będziesz symulować (o ile nie jest to wyraźnie określone w ankiecie do badania). Wykonując audyt w salonie meblowym mogłam sama wybrać mebel, o który zapytałam. Warto to przemyśleć wcześniej by nie "miotać się" przed pracownikiem. Miej w zanadrzu opcję awaryjną, np. możesz zapytać o kanapę, ale przygotuj też scenariusz na wypadek, gdybyś poszukiwał stołu. W takich sprawach warto pomyśleć, co odpowiesz na pytania pracownika. Idąc dalej w temacie mebli: gdzie postawisz kanapę, jakie ma mieć mniej więcej wymiary, jaka jest kolorystyka pozostałych mebli, itp. Jeśli pracownik zobaczy, że nie umiesz odpowiedzieć na tak proste pytania, może się domyślić, że jesteś tajemniczym klientem.

Wizyta w punkcie usługowym

Jeżeli sprawdziłeś sprzęt i wiesz już, na co zwrócić uwagę, udaj się do sklepu. Staraj się być jak najbardziej naturalny, wczuj się w rolę. Przygotowanie scenariusza na pewno ci w tym pomoże. To mit, że tajemniczy klient jest agresywny, roszczeniowy, "testuje" cierpliwość pracownika, prowokując go i sprawdzając wiedzę na temat każdego rodzaju asortymentu. Nie chodzi o to, by pracownik domyślił się, że jesteś TK. Celem jest właśnie to, byś nie został rozpoznany. Zachowuj się jak standardowy klient :)

Jeśli nagrywasz, nie patrz na dyktafon, uważaj też, by pracownik tego nie zauważył. Czasem trzymanie telefonu w ręce podczas rozmowy może być podejrzliwe. Nigdy nie trzymaj w ręku ankiety czy wytycznych do badania! Staraj się wychwycić podczas rozmowy jak najwięcej punktów zawartych w ankiecie. Możliwe, że aby zrealizować niektóre z nich, będziesz musiał zadać jakieś pytanie czy zgłosić obiekcje, do których pracownik powinien się ustosunkować.

Ja obrałam taktykę, że tuż po wyjściu z miejsca badania idę w miejsce, gdzie pracownicy danego punktu nie są w stanie mnie zobaczyć (np. na inne piętro galerii handlowej) i na szybko, hasłowo wypełniam wydrukowaną wcześniej ankietę. Robię to po to, by nic mi nie umknęło.

Po badaniu

Zalecam, by ankietę (zazwyczaj w sposób elektroniczny) wypełnić jak najszybciej po badaniu. Wówczas jesteśmy na świeżo i pamiętamy najwięcej szczegółów. Jeśli musiałeś nagrywać rozmowę, niezbędne będzie załączenie pliku dźwiękowego na portal (w odpowiednim formacie, może być konieczne użycie internetowego konwertera). Dla mnie osobiście ankiety z nagraniami są pomocne, bo wiele rzeczy, których nie zapamiętałam, mogę wychwycić z nagrania, ale są też znacznie bardziej czasochłonne (ze względu na konieczność analizy nagrania).

Wypełnij ankietę wg instrukcji, załącz wymagane pliki (nagranie, zdjęcie produktu, zdjęcie paragonu, zdjęcie sklepu - w zależności od wytycznych). Im bardziej szczegółowo opiszesz swoją wizytę, tym większa szansa, że zostaną ci zlecone kolejne badania. Ja miałam tak z siecią restauracji, że pisałam w ankiecie nawet więcej, niż oni wymagali, by zobaczyli, że jestem dobrym obserwatorem. Dzięki temu dostawałam od nich kolejne zlecenia i byłam tam z sześć razy :)

Ile można zarobić?

Różnie. Stawki za badania, które ja realizowałam wahały się od 25 do 60 złotych brutto, w zależności od stopnia skomplikowania. Oczywiście im wyższa stawka, tym więcej czasu trzeba poświęcić. Najbardziej lubiłam wizyty w reatauracji szybkiej obsługi, co prawda płacili mi 20 zł netto, ale wizyta wraz z konsumpcją trwała max. 20 minut, ankieta była bardzo przystępna, a dodatkowo otrzymywałam smaczny posiłek gratis. Sam musisz zdecydować, czy dane badanie ci odpowiada. Ja na przykład wiem, że nigdy już nie pójdę do jednego ze sklepu, w którym byłam 3 razy, bo badania tam są niezwykle skomplikowane i czasochłonne (np. oprócz zakupu trzeba dokonać zwrotu towaru). Niemniej, uważam to za ciekawe doświadczenie.

Wpadki :)

Podczas jednej z wizyt w pewnym punkcie usługowym postanowiłam zaudytować jedną panią, które zachowanie mnie trochę zirytowało, bo pomimo, że długo kręciłam się po sklepie, nie podeszła do mnie, choć wg procedury powinna to zrobić w ciągu max. 3 minut. Trochę wymusiłam na niej kontakt (siadłam na przeciwko jej biurka i z uporem czekałam, aż podejdzie), a gdy podeszła do mnie, zorientowałam się, że znam skądś jej twarz. Nie mogłam przypomnieć sobie skąd. Wystarczył rzut oka na plakietkę z nazwiskiem i już wiedziałam - to daleka znajoma, z którą w czasach studenckich organizowałam pewną konferencję. Ups... :)

Starałam się wybrnąć z sytuacji i wycofać się, choć nie była to dla mnie komfortowa sprawa...



Uwaga, oszuści!

Oszuści, albo wyzyskiwacze... Na olx pełno jest ofert pewnej firmy, jej nazwy nie mogę podać z oczywistych względów, ale opiszę o co chodzi - strzeżcie się, jeśli kiedykolwiek na nich traficie. Otóż, firma poszukuje tajemniczych klientów/ankieterów. Najpierw zaproszą was na rozmowę kwalifikacyjną (co w przypadku zleceń TK jest niezwykle rzadkie), na której pokażą prezentację o tym, w jaki sposób będziecie zarabiać. Będziecie musieli na tzw. szkoleniu (to kolejna wizyta) założyć od 10 do 15 kont w różnych bankach, niby po to, żeby przetestować i ocenić proces zakładania konta, proces weryfikacji przez bank, wizytę kuriera i w końcu system transakcyjny banku. Hmm...

Po pierwsze, wszystkie konta będziecie musieli założyć na własne nazwisko (co pozbawi was statusu nowego klienta w wielu fajnych promocjach bankowych). Będziecie musieli umówić się z kurierem w celu podpisania umowy bankowej (tyle razy, ile kont założycie), a po jakimś czasie używania konta, pofatygować się do banków, by te konta pozamykać! Za tyle poświęconego czasu dostaniecie "oszałamiającą" stawkę 10 do max. 20 zł za jedną ankietę (czyli jedno konto).

10, albo w najbardziej optymistycznym wariancie 20 zł za to, że zakładasz konto na swoje dane, umawiasz się z kurierem, wypełniasz ankietę, a potem jeszcze lecisz do banku, by konto zamknąć. Dodam, że w niejednej promocji bankowej bez problemu możesz dostać 100 czy nawet więcej złotych za spełnienie prostych warunków. Zatem współpraca z tą firmą się w ogóle nie opłaca!

A na czym polega ich metoda zarabiania? To proste. Zakładając konta (a możesz to zrobić tylko na "szkoleniu", pod ich kontrolą), wysyłasz wnioski z ich linków partnerskich. Firmy te po prostu przystąpiły do programu partnerskiego i otrzymują prowizję za to, że ktoś z ich polecenia zakłada konto. Ty dostaniesz drobny procent całej sumy... Interes jest niewarty zachodu!

Ja poszłam na rozmowę, choć wcześniej poczytałam opinię na temat tej firmy i wiedziałam, że to oszuści. Poszłam jednak dla własnej satysfakcji i zapytałam pani prowadzącej, jaki to program partnerski. Od razu jej mina zrzedła, po czym powiedziała, że szefostwo firmy decyduje o strategii działania i ona nie może mi udzielić informacji... Także jeśli napotkacie ogłoszenie o podobnej treści, strzeżcie się z daleka! Szkoda waszego czasu i danych osobowych.

Podsumowanie

I znowu wyszedł mi długi wpis... Podsumowując, warto spróbować bycia tajemniczym klientem, ale na pewno nie jest to praca na całe życie. To raczej możliwość dorobienia, choć zapewne są bardziej rentowne zajęcia. Ja jednak cieszę się, że spróbowałam, bo miałam ochotę być w różnych ciekawych punktach usługowych i poznać ich funkcjonowanie od środka.

Jeśli macie jakieś pytania, pozostawcie je w komentarzu, a na pewno odpowiem.

Justyna

P.S. Jeśli ten tekst miał dla Ciebie wartość, udostępnij go swoim znajomym :) Polub też mój fanpage na facebooku.

środa, 5 października 2016

Podsumowanie września 2016

Dobry wieczór wszystkim!

Z maleńkim poślizgiem zapraszam na finansowe podsumowanie września. Był to miesiąc powakacyjny, miałam nadzieję, że odetchnę finansowo, ale jak na złość pojawiło się trochę nieplanowanych wydatków. Na szczęście dałam sobie z tym radę, a nawet pojawiły się dość wysokie oszczędności. To tylko pokazuje potencjał - mogłyby być jeszcze większe, gdyby nie nadprogramowe koszty.

Jak było we wrześniu? Jeśli chodzi o przychody, całkiem ciekawie:


Oprócz regularnego wynagrodzenia otrzymałam zapłatę za 2 dodatkowe zlecenia jako tajemniczy klient (w niektórych programach trzeba dość długo czekać na wypłatę). Sporo nazbierało się też z programów partnerskich, kilka osób założyło Konto Godne Polecenia w BZWBK z mojego linka (dziękuję!), a także kilku znajomych zdecydowało się na produkty finansowe z mojego polecenia. Oprócz tego 100 zł za polecenie koleżance konta w mBanku i 50 zł za polecenie konta Inteligo. Plus całkiem ładna sumka za odsetki.

Przejdźmy teraz do wydatków. Na pierwszy ogień opłaty:


Opłaty standardowe, przyszło nam rozliczenie prądu na całe 13,64 zł! Te żarówki energooszczędne działają cuda! Do tego telefon, aż jestem nieprzyzwyczajona do tak niskich rachunków...


Jedzenie pod kontrolą, poza tym na mieście. Na początku miesiąca założyłam sobie, że nie wydam na nie więcej niż 100 zł, ale pod koniec września były urodziny mojej dobrej koleżanki, więc wyciągnęłam ją na urodzinowe piwko z dodatkami :) Poza tym z moim chłopakiem ostatnio widujemy się głównie w weekendy i często nie mamy czasu albo chęci gotować, więc kończyło się to wyjściem gdzieś. To jest jeden z moich najsłabszych punktów, który ciągle się powtarza...


Po sierpniowym szaleństwie ubraniowym we wrześniu zerowy nakład na ubrania. Chemia i kosmetyki w miarę standardowo - po prostu kupiłam na bieżąco to, co się skończyło. Fryzjer - po raz kolejny grzywka.

I teraz kategoria koszmar. Przygotujcie się, zwłaszcza ci, którzy rozmyślają nad zakupem auta :)


Zacznę od tego, że niespodziewanie popsuła mi się pewna część, która uniemożliwiała używanie auta. Za część zastępczą i zamianę zapłaciłam 400 zł. Przed awarią zatankowałam moje auto na dość dużą kwotę, ale potem jeździłam samochodem pożyczonym, który też musiałam tankować. Zatem w związku z awarią wzrosły też wydatki na paliwo. Transport publiczny to weekendowy wyjazd pociągiem do mojego E. Do tego niestety parking (tu bym mogła sporo napisać o tym, że kto się spieszy ten 2 razy płaci...), opłata za autostradę i nowe wycieraczki do auta (poprzednie ledwo zbierały wodę). Idealne na obecne deszcze.

Powiem Wam, że wolałabym te 400 zł mieć na koncie niż wydać na naprawę, ale z drugiej strony auto jest mi niesamowicie przydatne i pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu. Niemniej, ryzyko, że coś się popsuje zawsze istnieje, zwłaszcza w 10-letnim samochodzie.


Co tam w Innych? Jak widać :) Znowu sporo na prezenty, choć w sumie nie planowałam ich na początku miesiąca, a wręcz myślałam, że trochę odetchnę w tej kategorii. A potem otrzymałam zaproszenia na 2 imprezki urodzinowe koleżanek, dodatkowo z wyprzedzeniem kupiłam prezent dla dzidziusia przyjaciółki, który wkrótce przyjdzie na świat i trochę drobiazgów dla ukochanej chrześnicy.

Wyposażenie domu to kosz na pranie, worki na śmieci, woreczki, papier do pieczenia i inne drobiazgi, które nie bardzo pasowały do innych kategorii. Drobiazgowością może się wydawać to, że zapisuję wydatki na reklamówki, ale powiem Wam, że od kiedy zaczęłam je zapisywać, łatwiej mi ten koszt redukować. Po prostu staram się pamiętać by zawsze mieć przy sobie torbę z materiału i nie wydawać bezsensownie pieniędzy na foliówki.

Jak myślicie, ile udało mi się zaoszczędzić we wrześniu? Zważywszy na awarię auta, uważam że i tak jest nieźle:


Mam nadzieję, że pozytywny trend będzie kontynuowany w kolejnych miesiącach. Finalne podsumowanie prezentuje się następująco:


Mimo niespodziewanych wydatków jestem z września zadowolona, mam nadzieję, że będę mogła oszczędzać takie same lub większe kwoty w przyszłych miesiącach. Życzę Wam fantastycznego października. Pamiętajcie proszę, że jest on miesiącem oszczędzania, zatem nie odkładajcie tego dłużej i ogarnijcie w końcu swoje finanse.

Powodzenia i do usłyszenia,
Justyna

P.S. Jeśli widzisz wartość w tym co robię, zachęcam Cię do polubienia mojego profilu facebookowego i udostępniania tych treści dalej!

poniedziałek, 3 października 2016

Październik miesiącem oszczędzania!

Witajcie w październiku! :)

Miesiąc ten zwany jest miesiącem oszczędzania. Co prawda dla finansowych ogarniaczy (mnie i moich czytelników) cały rok jest czasem, w którym oszczędzamy, zarabiamy i racjonalnie wydajemy (a przynajmniej się staramy). Niemniej, każda okazja jest dobra, by przypominać o szczytnej idei oszczędzania i dać z siebie jeszcze więcej.



Jaki jest mój plan na październik?

Po pierwsze, zgodnie z ideą "płać najpierw sobie" odłożyłam na konto 2000 zł. Na samym początku miesiąca. Pozostało mi 1500 zł na przeżycie, chyba że uda mi się zarobić jeszcze jakieś dodatkowe pieniądze. Powinnam dać radę, jeśli nie będę miała żadnych awaryjnych wydatków (we wrześniu na przykład przydarzyła mi się niespodziewana awaria samochodu). Zamierzam nie sięgać do tych oszczędności, chyba że naprawdę będzie to sprawa życia i śmierci.

Po drugie, planuję w jak największym stopniu zużyć zapasy jedzeniowe. Mam w szafkach różne pudełeczka, z ryżem, makaronem, płatkami jaglanymi i nie wiadomo co jeszcze. Chcę w końcu zużyć zapasy, a tym samym zaoszczędzić nieco na jedzeniu. Po prostu nie będę kupować nowych produktów, dopóki nie zużyję tych, które zgromadziłam.

Po trzecie, poszukam dodatkowych źródeł zarobku. Skończyły mi się dodatkowe zlecenia, które miałam dotychczas, a jednak fajnie jest co miesiąc widzieć dodatkową stówkę/dwie/trzy w domowym budżecie. Zatem planuję się rozejrzeć i zobaczyć gdzie mogę dorobić.

Po czwarte, chcę się przygotować do rocznej rozmowy oceniającej w pracy i wywalczyć podwyżkę. Może być ciężko z większymi kwotami, ale chcę mieć niezbite argumenty i pokazać szefowi, że beze mnie ta firma nie będzie tym samym :)

Po piąte, zamierzam kupować rozsądniej. Wciąż niestety zdarza mi się pójść do sklepu i kupić sporo rzeczy spoza listy zakupów, impulsywnie. Niech październik będzie miesiącem rozsądku i opanowania w zakupach. Jeśli czegoś nie ma na liście, nie zostanie zakupione.

A jakie są Wasze plany na miesiąc oszczędzania?

Niezależnie od tego, na jakim etapie jesteś (może dopiero zaczynasz, a może wręcz przeciwnie, dbasz o swoje finanse od lat), każdego dnia poświęć trochę czasu swoim finansom. Przyjrzyj się swoim wydatkom (najlepiej spisuj paragony), zaplanuj budżet na październik i postaraj się go trzymać. Warto też zastanowić się nad tym, gdzie lokować nadwyżki finansowe. Polecam także rozejrzeć się za dodatkowymi zleceniami - czasem już nie ma na czym oszczędzić, ale wciąż można zwiększyć przychody.

Życzę Wam owocnych oszczędności w październiku!
Justyna

P.S. Aby być na bieżąco, polub mnie na facebooku!

poniedziałek, 12 września 2016

Ile kosztuje pożyczka gotówkowa?

Pod koniec sierpnia w ramach zlecenia jako tajemniczy klient, odwiedziłam jeden z banków (nazwy nie podaję). Miałam okazać zainteresowanie pożyczką gotówkową i sprawdzić, czy pracownik banku przestrzega procedur, w jaki sposób prowadzi rozmowę, itp. Ocena pracownika wypadła bardzo dobrze, doradca był naprawdę świetnym i doświadczonym specjalistą. Dla mnie zaś, oprócz dodatkowych pieniędzy, badanie to było bardzo pouczającym wydarzeniem. Otóż wspominałam  już kiedyś, że nie miałam wiele styczności z kredytami, ratami, itp. Stąd też nie do końca wiedziałam, ile tak naprawdę kosztuje pożyczka. Wiedziałam, że to drogi pieniądz, ale nie miałam pojęcia o konkretach.

Dziś zaprezentuję Wam przykład, jaki omawiałam z doradcą, by zobrazować Wam koszty. Dla wielu nie będzie to nic odkrywczego, ale jak ktoś nigdy nie brał pożyczki, może ten wpis będzie dla niego pomocny.

WARIANT I (bez ubezpieczenia)
Kwota pożyczki: 20 000 zł
Okres spłaty: 24 miesiące
Prowizja: 1 598 zł
Oprocentowanie stałe: 8,99%
RRSO: 18,90%


Oprocentowanie wynosi "jedyne" 8,99%... Moim zdaniem to i tak dużo, ale ok. Gdyby to było tylko tyle, to w niektórych przypadkach dałoby się jeszcze jakoś uzasadnić konieczność wzięcia pożyczki. Niestety, poza odsetkami do całkowitych kosztów kredytu wchodzą również inne składniki, takie jak prowizja i najróżniejsze opłaty dodatkowe. Dlatego by poznać całkowity koszt kredytu, musimy spojrzeć na RRSO.

RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania to całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta. Im ten wskaźnik wyższy, tym kredyt jest droższy.
RRSO pełni rolę zestandaryzowanego miernika kosztu kredytu, który sprowadza oferty różnych banków, SKOK-ów i niebankowych firm pożyczkowych do wspólnego mianownika. Pożyczający nie musi się zastanawiać, czy dla rzeczywistego kosztu kredytu ważniejsza jest wysokość oprocentowania, opłat, czy prowizji, ani jak bardzo na cenę wpływa harmonogram spłaty. Koszt jest wyrażony jedną liczbą, dzięki czemu porównanie różnych ofert jest proste: im ta liczba jest wyższa, tym oferta droższa. (źródło)
W wariancie I RRSO wynosi  18,90%. Bank od razu pomniejsza kwotę do wypłaty o wartość prowizji (1 598 zł), zatem na nasze konto trafia 18 402 zł. Oprócz kapitału pomniejszonego o wartość prowizji spłacimy bankowi odsetki (1 927,19 zł). Czyli pożyczając de facto 18 402 zł, oddamy do banku 21 927,19 zł.

Dodam jeszcze, że w przypadku tym prowizja pomniejsza kwotę do wypłaty, czyli bank zamiast 20 000 wypłaciłby mi mniej o kwotę prowizji. Na moje konto wpłynęłoby 18 402 zł. Istnieje jeszcze druga opcja, czyli że otrzymałabym 20 000 zł, natomiast od prowizji płaciłabym takie same odsetki, jak od kapitału. Tej opcji jednak z doradcą nie rozpatrywaliśmy, więc nie będę rozwijać tematu.

Czy kwota 3 525,19 zł w ciągu 2 lat to mało za to, że bank pożyczył nam pieniądze? Ja znalazłabym parę sposobów, by zagospodarować ją w bardziej konstruktywny sposób :) Idźmy dalej.

WARIANT II (z ubezpieczeniem)
Kwota pożyczki: 20 000 zł
Okres spłaty: 24 miesiące
Prowizja: 1 398 zł
Ubezpieczenie: 56 zł * 24 miesiące = 1344 zł
Oprocentowanie stałe: 8,99%
RRSO: 24,99%



Wariant z ubezpieczeniem jest jeszcze droższy. Oczywiście wg banku ubezpieczenie to fantastyczna sprawa, chroni mnie od konieczności spłacania kredytu w razie utraty pracy, itp... Nie wczytywałam się głębiej w warunki ubezpieczenia, jednak wiem, że nic w życiu nie ma za darmo. Składka ubezpieczenia to 56 zł miesięcznie, co przez 24 miesiące daje 1344 zł kosztów dodatkowych. Powyższe zdjęcie pokazuje, że kapitał wraz z odsetkami wynoszą 21 927,19 zł, dokładnie tyle samo, ile w pierwszym wariancie. Program zapomniał jednak zsumować składkę ubezpieczeniową, z którą oddamy bankowi 23 271,19 zł. Zważywszy na to, że na nasze konto trafi jedynie 18 602 zł (pomniejszone o prowizję, która notabene jest niższa w wersji z ubezpieczeniem i wynosi "jedyne" 1398 zł), a spłacimy bankowi 23 271,19 zł, całkowity koszt kredytu wyniesie 4 669,19 zł. RRSO wynosi tu 24,99% czyli 1/4 kwoty kredytu!

Krótkie podsumowanie znajdziecie w poniższej tabelce.


Oczywistą rzeczą jest, że banki nie są instytucjami charytatywnymi i nie będą pożyczać pieniędzy za darmo. Niemniej, jeżeli chcemy zadłużyć się na konsumpcję, warto uświadomić sobie kwotę, jaką oddamy do banku "za nic". Czy nie lepiej oszczędzić na wymarzoną rzecz?

Wiem, że oszczędzenie 20 tysięcy to proces długotrwały, ale zdecydowanie mniej kosztowny niż spłacanie rat z niemałymi prowizjami. Do tego kupując za gotówkę wymarzone auto, wycieczkę, czy cokolwiek innego, możemy się tym cieszyć bez konieczności ponoszenia "haraczu" na rzecz banku jeszcze wiele miesięcy bądź lat po zakupie.

Pozdrawiam Was ciepło i trzymam kciuki, by pożyczki gotówkowe nie drenowały Waszych kieszeni!
Justyna

P.S. Polub mojego facebooka :-)

wtorek, 6 września 2016

Czas pomyśleć o prezentach świątecznych!

Co? Zwariowałaś? We wrześniu? - pewnie pukacie się w głowę po przeczytaniu tytułu wpisu. A ja odpowiem, że mam się dobrze i mówię o prezentach z pełną świadomością. Znasz to uczucie gdy jest dzień przed Wigilią, a ty nie masz jeszcze prezentu dla taty i dla wujka Stefka? Biegasz w pocie czoła po galerii, nie masz żadnego konstruktywnego pomysłu, więc kończysz z parą skarpet i książką o zwierzętach Afryki w koszyku... Skarpety może i się przydadzą, choć nie jest to szczyt kreatywności, a książka zawędruje na półkę w piwnicy, ewentualnie przy dobrych wiatrach awansuje na podkładkę pod kubek :)

Temu scenariuszowi zdecydowanie mówię NIE! I dlatego piszę o tym już we wrześniu, żeby potem nie było, że nikt Wam odpowiednio wcześnie nie przypomniał. Teraz jest właśnie najlepsza pora by zacząć myśleć o prezentach świątecznych. Myśleć, czyli niekoniecznie biec jutro do sklepu, ale mieć oczy szeroko otwarte na pojawiające się okazje, a na pewno przygotować plan.




Jakie błędy zdarzało mi się popełnić kupując prezenty?

1) Kupowanie w ostatniej chwili - pośpiech nie jest dobrym doradcą, a zakupy w ostatniej chwili zwiększają ryzyko kupienia czegokolwiek, co niekoniecznie przyda się obdarowanemu. Dodatkowo istnieje prawdopodobieństwo, że kupując w ostatniej chwili przepłacisz.

2) Kupowanie bez planu - bez poświęcenia choćby chwili na zaplanowanie co komu kupić może być ciężko trafić w gusta naszych bliskich. Najgorsze jest kupowanie na zasadzie "o, jaki ładny wazonik, wezmę, a potem się zastanowię komu wręczyć"... Pomyśl, czy Ty chciałbyś otrzymać prezent z przypadku?

3) Kupowanie każdemu po kilka drobnych rzeczy, zamiast jednej konkretnej. W ten sposób można bardzo łatwo stracić rachubę, zwłaszcza jeśli ma się wiele osób do obdarowania. Często decydujemy się na taki krok by oszczędzić na jednej drogiej rzeczy, niemniej to pozorne i łatwo można w tej sytuacji przepłacić.

Rok temu popełniłam wszystkie powyższe błędy i powiedziałam sobie "dość!" - z obietnicą, że w tym roku naprawdę się do tego przyłożę. Mam dużą rodzinę i sporo osób do obdarowania, więc tym bardziej racjonalne zaplanowanie świątecznych prezentów jest kluczowe zarówno dla mojego budżetu, jak i samopoczucia.

W tym roku prezenty będą strzałem w dziesiątkę...

... jeśli tylko zastosujesz się do poniższych rad :)

W wielu rodzinach prezenty to istotna część grudniowego budżetu. Co powiecie na to, by rozłożyć to na dwa albo nawet trzy miesiące? Łatwiej będzie portfelowi, ale i Tobie ze świadomością, że większość prezentów masz już kupionych w listopadzie, a na grudzień zostały ewentualnie drobiazgi. W tym celu:

* zrób listę osób, które zamierzasz obdarować

* przy każdym imieniu napisz, o czym dana osoba marzy - z niektórymi nie będziesz mieć problemu, przy innych będzie się trzeba bardziej zastanowić. Słuchaj uważnie, z dużym prawdopodobieństwem uda Ci się wyłapać z jakiejś rozmowy, co ucieszyłoby bliską Ci osobę. Jak tylko coś takiego usłyszysz - natychmiast zapisz, bo pamięć jest bardzo ulotna.

*  zastanów się, jakim budżetem dysponujesz i jak on się ma do listy z punktu powyżej. Czy jesteś w stanie kupić prezent każdemu? Będą to drobiazgi czy podarunki "na wypasie"? Skonfrontuj listę pomysłów z budżetem.

* rozglądaj się w poszukiwaniu okazji - do Świąt jeszcze sporo czasu, warto więc go poświęcić na poszukiwanie najlepszych opcji w dobrych cenach. Szukaj promocji, kodów rabatowych, skorzystaj z Dnia Darmowej Dostawy (choć jeszcze nie została ogłoszona data na rok 2016). Czas jest Twoim sprzymierzeńcem!

* nie zostawiaj zakupów na ostatnią chwilę, postanów, że do 10 grudnia będziesz mieć wszystkie prezenty. Przed Wigilią możesz ewentualnie zająć się ich pakowaniem.

Jestem przekonana, że dobry plan to połowa sukcesu. Ja w tym roku zamierzam zamknąć temat wcześniej, wykorzystując czas do świąt na poszukiwanie prezentów w atrakcyjnych cenach. Dodatkowo, łatwiej dużą kwotę rozłożyć na 3 miesiące, niż spłukać się w grudniu na prezenty. I co dla mnie najważniejsze, takie podejście oszczędza nam stresu, nerwowego biegania po sklepach dzień przed Wigilią, minimalizuje również ryzyko zakupienia "przypadkowego" prezentu.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz: nigdy się nie zadłużaj na prezenty. NIGDY! Zamiast radości fundujesz samemu sobie dług, który będziesz spłacać przez najbliższe miesiące, a może lata. Czy warto płacić aż taką cenę? Dla wielu pierwsza pożyczka była początkiem spirali długów. Jeżeli nie stać Cię na prezenty, kup coś skromnego, choćby czekoladki, albo zrób prezenty sam (nie znam osoby, której nie ucieszyłyby na przykład pięknie udekorowane pierniczki własnego wyrobu). Tak naprawdę, prezenty są tylko dodatkiem, istotą Świąt jest zupełnie co innego.

Z drugiej strony, do świąt jest jeszcze sporo czasu, można go wykorzystać na jakąś pracę dodatkową, by zarobić dodatkowe pieniądze na święta. Polecam ciekawy wpis Oszczędnickiej na ten temat.

Przyjmujecie wyzwanie? Jak wcześnie/późno zazwyczaj kupujecie prezenty?
Trzymam kciuki, by w tym roku udało się załatwić temat bezstresowo!

Justyna

P.S. Jeśli uznasz ten artykuł za wartościowy, przekaż go swoim znajomym. Dziękuję również za polubienie mojego facebooka.

czwartek, 1 września 2016

Podsumowanie sierpnia 2016

Hej hej! Dawno mnie tu nie było... Jakoś tak w sierpniu nie miałam jak zabrać się za pisanie. Na urlopie nie miałam ze sobą komputera, po powrocie zaś miałam tyle różnych zajęć i spraw do załatwienia (czasem też dodatkowych zleceń), że po powrocie do domu jedyne o czym marzyłam to kołdra :)

Także przepraszam Was bardzo za miesiąc ciszy. Wróciłam i planuję pisać regularnie, zwłaszcza, że mam sporo przemyśleń i tematów. Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie sierpnia. Jak wiecie, byłam na urlopie i zwiększone wydatki są właśnie z nim związane. Muszę jednak przyznać, że nie żałuję :-) Byliśmy nad Adriatykiem, chyba po raz pierwszy w życiu jestem porządnie opalona.


Zacznę może od tego, że zakup wycieczki sfinansowałam już wcześniej z oszczędności, nie byłabym w stanie jednego miesiąca wygospodarować takiej sumy (2350 zł). Zatem pomniejszyłam swoje oszczędności o tę kwotę. Poniższe podsumowanie natomiast skupia się na wydatkach finansowanych w sierpniu - tych też nie było mało.

Ale najpierw dochody :-)


Oprócz standardowego wynagrodzenia wpłynęło mi trochę dodatkowej gotówki :) Dodatkowe zlecenia to badania w charakterze tajemniczego klienta, a także wynagrodzenie z systemu partnerskiego Bankier.pl. Prezenty to znowu sprawka babci, która postanowiła mnie wesprzeć przed urlopem. Otrzymałam też długo oczekiwaną premię za założenie Lokaty Bezkarnej w BGŻ Optima (założyłam ją w promocji). Odsetki to właśnie zysk z zakończonej lokaty oraz środków zgromadzonych na moich kontach bankowych.

Jeśli chodzi o opłaty, znowu miałam kumulację wszystkiego:


Na szczęście większość opłat jest niska, poza telefonem... Jak wiecie, od końca lipca jestem w nju mobile i do tego operatora nie mam najmniejszych zastrzeżeń (tak samo jak Oszczędnicka, która dziś o tym napisała). Za kilka lipcowych dni w nju zapłaciłam 10 zł, niestety pod koniec sierpnia przyszła dodatkowa faktura z T-Mobile za zerwanie umowy bez okresu wypowiedzenia. To niestety moja wina, bo za późno się obejrzałam i podałam nju mobile zła datę przeniesienia numeru. Bolesne, ale cóż. Zapłaciłam i do widzenia T-Mobile!

Spójrzmy teraz na jedzenie:


Kwota jest sporo niższa niż w poprzednim miesiącu. Wpływ na to miały zapewne tydzień all inclusive na wakacjach, a także drugi tydzień spędzony u jednej i drugiej mamy :-) Jedzenie w pracy powala :)))

Uwaga, teraz możecie się przerazić... Z myślą o wakacjach musiałam zrobić naprawdę spore zakupy ubraniowe, można powiedzieć, że nic nie miałam... Żadnych wakacyjnych ciuchów. Zatem kwota jest wysoka:


Pocieszam się tym, że ubrania mi zostaną, więc jakiś pożytek z tego wydatku jest. Kosmetyki też nieco wyżej, jak na złość sporo rzeczy mi się pokończyło i wymagało uzupełnienia. Na chemię i fryzjera nie wydałam ani złotówki, grzywkę ścięła mi znajoma, która akurat gościła u mojej siostry.

W kategorii Auto tylko paliwo:


We wrześniu muszę koniecznie nabić klimatyzację w aucie, więc szykuje się nieco więcej w tej sekcji. Ostatnio jeżdżę nieco więcej, stąd wydatki na paliwo większe niż bywały dotychczas.

A teraz kategoria, którą wchłonęła prawie tysiąc złotych:


Na wyjazd wakacyjny kupiłam 60 euro (nie prowadziłam już szczególnej rejestracji na co je wydałam), trochę euro miałam już wcześniej, a na wakacjach mieliśmy pełne wyżywienie więc w zasadzie płaciliśmy tylko za dodatkowe atrakcje czy drobne prezenty dla bliskich.

Kupiłam książkę Michała Szafrańskiego "Finansowy Ninja", jestem właśnie w trakcie lektury, ale już wiem, że to bardzo dobrze zainwestowane pieniądze. Jeśli jeszcze nie macie - nie ma na co czekać!!! 

Sporo pieniędzy wydałam na prezenty, zbiegły się w czasie urodziny dwóch bliskich mi osób, które zawsze mnie też hojnie obdarowują. Do tego prezent z wakacji dla chrześnicy i trochę datków. Wyposażenie - zakupiłam koszyk do gotowania na parze, bardzo fajna alternatywa dla specjalnego garnka. U mnie się sprawdza.

Jesteście ciekawi ile udało mi się zaoszczędzić pomimo wakacyjnych wydatków? Ta-dam:


W porównaniu do poprzednich miesięcy kwota nie powala, ale sądzę, że i tak jest bardzo przyzwoicie :-) Finalne podsumowanie prezentuje się następująco:


Tym razem wydałam sporo więcej niż zaoszczędziłam, ale najważniejsze, że i tak jestem na plusie. Przy okazji wakacji stwierdziliśmy z moim E., że wolimy inwestować pieniądze w podróże niż drogie płytki do łazienki czy obłędnie kosztowne meble do salonu :-) 

Co w sierpniu zrobiłam dla swoich finansów?

- aktywowałam bezpłatne Alerty BIK, ponieważ skończył mi się 2-miesięczny profil próbny, a BIK w związku z wyciekiem danych zaoferował darmowe alerty na cały rok. By z nich skorzystać nie jest potrzebny kod rabatowy (wcześniej był wymagany)

- kupiłam tańsze odpowiedniki używanych przeze mnie produktów - niektóre z nich sprawdziły się  doskonale (tusz do rzęs, kredka do oczu), ale niektóre niestety są porażką (wkładki higieniczne z Biedronki). Najważniejsze jednak, że znalazłam parę alternatyw :)

- zwróciłam do sklepu zakupioną wcześniej sukienkę, była typowo wakacyjna, ale nie założyłam jej ani razu na wyjeździe, a zapobiegawczo nie odrywałam metki. Dzięki temu 50 zł wróciło na konto :) Wielki plus dla Orsay za bezproblemowe przyjęcie zwrotu (wręcz z uśmiechem na twarzy) - byłam bardzo mile zaskoczona!

- w ramach jednego badania jako Tajemniczy Klient musiałam pójść do banku i zapytać o pożyczkę. Wcześniej nie miałam świadomości, ile taka pożyczka dokładnie kosztuje, a nie są to małe pieniądze. Zatem było to dla mnie pouczające doświadczenie, postaram się to niebawem opisać.



A co tam u Was? Jak Wam minął sierpień? Cieszę się bardzo, że wracam i mam nadzieję, że już więcej nie będzie na moim blogu takich przerw. Dobrego września!

Justyna


P.S. W tekście zawarte są linki afiliacyjne. Jeżeli skorzystasz z usługi za pośrednictwem mojego linka, mogę otrzymać prowizję (nie wpłynie to na koszt Twojej usługi). Polecam tylko te produkty, z których sama skorzystałam i uważam je za wartościowe. Bardzo Ci dziękuję za skorzystanie.

niedziela, 31 lipca 2016

Podsumowanie lipca 2016 [znów rekord]

Witam moich najwspanialszych Czytelników!

Kończy się lipiec, połowa wakacji za nami, ja już jedną nogą jestem na urlopie :) Jeszcze momencik, kilka dni i rozpoczynam 2 tygodnie, podczas których zamierzam cieszyć się życiem jak nigdy! Tymczasem chciałam zaprosić Was na podsumowanie finansowe lipca :) Znowu jest bardzo dobrze!




Dla tych, którzy goszczą u mnie pierwszy raz, kilka słów wstępu. Prezentowane na blogu kwoty to dochody i wydatki jednej osoby przed 30-stką, pracującej na etacie, wynajmującej mieszkanie z koleżanką (w bardzo dobrej cenie!), oszczędzającej z głową, czyli uwzględniając kwoty na przyjemności :) Chciałabym za kilka lat kupić mieszkanie, bez kredytu lub posiłkując się najmniejszym kredytem jak to tylko możliwe.

Dochody w lipcu były nawet odrobinę wyższe niż w czerwcu:


Wynagrodzenie na stałym poziomie. Zlecenia dodatkowe - w lipcu przyszedł przelew za zlecenie wykonane jeszcze w czerwcu, dodatkowo znowu zrobiłam kilka badań w charakterze tajemniczego klienta. 

Promocje bankowe - otrzymałam 100 zł za założenie bezpłatnego konta w Inteligo i spełnienie prostych warunków, a dodatkowo 50 zł za to, że mój E. założył konto z mojego polecenia (on dostał stówkę). 

Prezenty - w tym miesiącu babcia postanowiła mnie hojnie obdarować :) Do tego symboliczna kwota za podróż służbową i odsetki ze środków lokowanych w banku: 53,69 PLN. Zdecydowanie to lubię!

Jak prezentują się opłaty stałe?


Mieszkanie i internet jak co miesiąc, do tego w lipcu przysżło rozliczenie za wodę w II kwartale. Telefon - tu muszę się pochwalić :) Od 25 lipca jestem już w nju mobile. Spodziewałam się jeszcze jednej faktury z T-Mobile na normalną kwotę 69,99, jednak przesłali mi ostateczne rozliczenie na jedyne 10 zł :) Zapłaciłam od razu w lipcu by zamknąć przygodę ze starym operatorem. Zobaczymy jak będzie w nju, wielki plus za bezproblemowe przeniesienie - żadnych historii z niedostępnym numerem, po prostu pewnego dnia przełożyłam kartę SIM i mogłam od razu korzystać. Na pewno za miesiąc będę miała pełniejszy obraz sytuacji, sądzę, jednak, że to dobra zmiana!

Jeśli ktoś z Was rozważa przeniesienie się do nju, możecie złożyć wniosek z mojego polecenia, a jeśli podpiszecie umowę, otrzymam z tego tytułu niewielką prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na kwotę, którą Wy zapłacicie za usługę.

Ok, zajrzyjmy teraz do wydatków na jedzenie w lipcu.


porównaniu z czerwcem, w lipcu wydałam ponad 100 zł mniej na jedzenie. Kwota i tak jest dość spora, wynika m.in. z tego, że na jeden z weekendów pojechaliśmy z E. do Warszawy i tam stołowaliśmy się głównie na mieście. Oprócz tego wszechobecne lody, które kuszą, zwłaszcza w upalne dni... 

No to idźmy dalej :)


W lipcu nie wydałam zbyt wiele pieniędzy na ubrania, kupiłam 2 paczki rajstop i oddałam kilka złotych siostrze, która kupiła mi fajną spódnicę w lumpeksie :) Chemia gospodarcza i kosmetyki nieco wyżej, uzupełniłam zapasy, znalazłam mój ulubiony antyperspirant w tak atrakcyjnej cenie, że zakupiłam aż 4 sztuki :) Ale przydadzą się, także to nie był nieracjonalny wydatek. Jakoś nie zdążyłam w lipcu odwiedzić fryzjera, planuję za to w sierpniu wybrać się na pełne strzyżenie.

Jak tam wydatki na auto i transport?


Sporo jeździłam więc i tankowałam nieco więcej niż zwykle. Kilka razy byłam zmuszona skorzystać z płatnego parkingu. Raz musiałam się wybrać do lekarza do innego miasta, podróż tam i z powrotem kosztowała mnie prawie 70 zł. Komunikacja miejska to głównie dobowy bilet dla mnie i E. podczas naszego pobytu w stolicy.

Kategoria Inne w lipcu znowu dość różnorodna:


Wybrałam się prywatnie do lekarza, wizyta kosztowała 140 zł, ale mam pewność, że zostałam gruntownie zbadana :) Dotychczas trzymałam wszystkie dokumenty (świadectwa, umowy o pracę, PITy, umowy bankowe) w jednym segregatorze, jednak zaczął on pękać w szwach. Jako że ostatnio przybyło mi sporo umów bankowych, postanowiłam przenieść je wszystkiego do osobnego segregatora - stąd wydatek na art. papiernicze (segregator i koszulki).

Prasa to zakup miesięcznika "Własny Biznes Franchising". Prezenty - i tak dość niewiele jak na mnie. Zapłaciłam za prezent dla znajomych, których odwiedziliśmy w lipcu, prezent imieninowy dla koleżanki, drobny upominek dla znajomego, który uratował mnie od mandatu :) oraz drobiazg dla bliskiej mi cioci z okazji imienin.

Datki - kategoria sporo wyższa niż w poprzednich miesiącach. Akurat w lipcu trafiło się kilka inicjatyw, które chciałam wspomóc. Jedną z nich była zbiórka na poważną operację dla koleżanki z pracy. Skłoniło mnie to do refleksji, że ja mam w życiu naprawdę dobrze i powinnam się dzielić z innymi... Dlatego postanowiłam w miarę możliwości pomagać i wspierać potrzebujących.

Imprezy to zakupy na grilla u znajomych i wejściówka do klubu. Gdzieś zawieruszyło mi się 11,80 zł.

I teraz najciekawsze. Jak myślicie, ile udało mi się zaoszczędzić?


TAK! Odrobinę więcej niż w poprzednim miesiącu :-)

Finalne podsumowanie poniżej:


Wydatki znowu mniejsze niż oszczędności :) To głównie za sprawą dodatkowych dochodów, z których jestem bardzo zadowolona. Sumiennie odkładałam każdą dodatkową złotówkę na konto oszczędnościowe.

Sierpień to miesiąc urlopu więc pewnie nie uda mi się wiele zaoszczędzić, dlatego cieszę się, że w czerwcu i lipcu odłożyłam tak dużo. Poniżej jeszcze krótkie podsumowanie.

Co w lipcu zrobiłam dla swoich finansów?

- założyłam konto w BIK, utwierdziłam się w przekonaniu, że nie mam żadnej historii kredytowej :( ale dzięki temu zaczęłam już działać na rzecz poprawy sytuacji (konto w BIK to mnóstwo pożytecznej wiedzy, jeśli chcesz to złóż wniosek i otwórz swoje konto za 1 zł).

- byłam w Open Finance, w celach póki co jedynie orientacyjnych (chodzi o kredyt hipoteczny). Doradca wyliczył mi zdolność kredytową (wow, okazuje się, że mogłabym sama wziąć kredyt na ponad 200 tysięcy zł, a z E. to już w ogóle mamy spore pole manewru). Oprócz tego wyjaśnił mi na co zwracać uwagę, od czego zależy wielkość raty, zrobił symulację kredytu na różnych warunkach. Oczywiście, doradca byłby w pełni usatysfakcjonowany gdybym wzięła kredyt za jego pośrednictwem, jednak na wstępie spotkania zaznaczyłam, że przychodzę tu na razie tylko się zorientować. Jeśli i Ty chcesz odbyć taką wizytę, możesz zapisać się TUTAJ.

- założyłam 3 dodatkowe Konta Godne Polecenia w BZWBK, by jeszcze do 30 czerwca 2017 korzystać z promocyjnego oprocentowania 4% na ROR :) Założyłam je też siostrze, mamie i mojemu chłopakowi (to tak w ramach kontynuacji tego wpisu).

Lipiec uważam za bardzo udany pod względem finansowym. A jak Wam minął ten miesiąc? Z niecierpliwością czekam na Wasze podsumowania!


Justyna

P.S. Zapraszam na mój fanpage na Facebooku :)
P.S.2. W tekście zawarte są linki afiliacyjne. Polecam tylko te produkty, z których sama skorzystałam i uważam je za wartościowe. Jeżeli skorzystasz z usługi za pośrednictwem mojego linka, mogę otrzymać prowizję (będzie mi bardzo miło!).

poniedziałek, 18 lipca 2016

O BIKu i karcie kredytowej słów kilka...

Witajcie Kochani!

Podkreślam często, że nie jestem zwolenniczką zadłużania się. To prawda - uważam, że długi rujnują nasz spokój, poczucie bezpieczeństwa, często wpędzają w kłopoty, a niejednokrotnie bywają przyczyną ogromnych nieszczęść. Dlatego wszelkim pożyczkom i kredytom na konsumpcję mówię stanowcze NIE. 

Jak wiecie, celem mojego oszczędzania jest zakup mieszkania najchętniej za gotówkę, a jeśli to nie będzie możliwe, to przy jak najmniejszym wsparciu banku. Sporo o tym czytałam i moja sytuacja, pomimo nienajgorszych zarobków nie jest różowa. Dlaczego?

Okazuje się, że banki nic o mnie nie wiedzą! Nigdy przenigdy nie miałam żadnych długów, pożyczek, karty kredytowej, nigdy nawet nie kupiłam niczego na raty... I okazuje się, że jak będę chciała wziąć kredyt, to może i go dostanę, ale niekoniecznie na najlepszych warunkach. Jestem bowiem osobą mało wiarygodną, a Biuro Informacji Kredytowej (BIK) nie ma na mój temat żadnych danych. BIK jest właśnie taką bazą informacji dla banków. Kiedy składamy wniosek o pożyczkę, kredyt hipoteczny, limit w koncie czy kartę kredytową, banki weryfikują naszą wiarygodność w BIKu, który jest zbiorem informacji na temat naszej historii kredytowej.

Ostatnio miałam spotkanie z doradcą pewnego banku ws. dotacji na własną działalność, jednak zeszliśmy w rozmowie na temat BIKu. Pan powiedział, że często przy udzielaniu kredytów nawet historia z jakimiś drobnymi opóźnieniami jest lepsza niż brak historii kredytowej. Bo jeśli o kimś nie ma żadnej informacji, to nie wiadomo czy będzie regularnie spłacał swoje zobowiązania czy nie.

Chcę Wam polecić 2 serie wpisów na blogach, informacje tam zawarte są naprawdę szczegółowe i bardzo przydatne, z pewnością warto po nie sięgnąć.



Zainteresowałam się tematem i zrobiłam 2 rzeczy, w celu polepszenia mojej sytuacji. 

Po pierwsze, założyłam Konto Próbne w Biurze Informacji Kredytowej, by zobaczyć jak wygląda moja sytuacja kredytowa. Tak jak się spodziewałam, niewiele jest tam o mnie informacji. BIK nie podał mi jeszcze mojego scoringu, czyli oceny punktowej, ponieważ nie ma jeszcze o mnie zbyt wiele danych.

Po drugie, złożyłam wniosek o kartę kredytową. Doradca bankowy (wciąż ten od dotacji) zachęcił mnie bym nie bała się karty i aktywnie z niej korzystała. Ponieważ mam 56 dni okresu bezodsetkowego (tzw. grace period), wystarczy, że w tym czasie spłacę kartę i nie poniosę z tego tytułu żadnych kosztów. Ja ogólnie nie zamierzam korzystać z karty z powodu braku pieniędzy. Wręcz przeciwnie, jak tylko płacę kartą kredytową, od razu równowartość kwoty przelewam sobie na jedno z moich kont bankowych, by potem z niego dokonać spłaty karty. Po prostu od razu przygotowuję środki na spłatę, której dokonam za kilkanaście dni (nie chcę też czekać ze spłatą do końca).

Postanowiłam też upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i wybrałam kartę, za założenie której otrzymam voucher na 400 zł do pewnego sklepu z elektroniką. Jako, że mój telefon jest już na wykończeniu i jego wymiana będzie raczej koniecznością, niż zachcianką, to po prostu kupię go w tym sklepie o 400 zł taniej. Karta kredytowa jest darmowa, muszę nią zrobić tylko 1 transakcję miesięcznie.

Dlaczego warto podejrzeć, co wie o Tobie BIK?

Oto co możemy znaleźć na stronie samego BIKu:

źródło: https://www.bik.pl/profil-kredytowy-plus


Wszystkie powyższe aspekty i ich monitorowanie są bardzo ważne dla świadomego kredytobiorcy. Prawda jest taka, że osoba z wysokim scoringiem może uzyskać kredyt hipoteczny na znacznie lepszych warunkach, co w praktyce przekłada się na kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Myślę, że warto się tym zainteresować.

Ja na przykład dowiedziałam się kilku interesujących rzeczy. Mianowicie, mój poprzedni bank pytał o mnie w BIKu 5 razy. Zastanawiam się w jakim celu (tej informacji nie mogę podejrzeć, jest dostępna w pełnej wersji). Od razu gdy tylko złożyłam wniosek o kartę kredytową, dostałam smsa i maila (tzw. BIK Alert), że dany bank zapytał o mnie w BIK. Informacja o tym, że posiadam zobowiązanie w postaci karty kredytowej widnieje teraz na moim profilu.



Zakładając Konto Próbne w BIK uzyskasz następujące informacje:

1) Alerty - informacja w czasie rzeczywistym o tym, że jakiś bank zapytał o Ciebie w BIK. Opcja ta bardzo pomaga w przypadku próby wyłudzenia kredytu na Twoje dane. Jeśli nie składałeś ostatnio żadnego wniosku o produkt kredytowy, a otrzymujesz alert, masz czas by podjąć szybką reakcję.

2) Profil Kredytowy Plus Próbny - zawiera podsumowanie Twojej historii kredytowej, to znaczy wszystkie zobowiązania w trakcie spłaty, inne zobowiązania (na przykład te, w których byłeś poręczycielem), zobowiązania zamknięte, zapytania kredytowe o Twoje dane, informacja o upadłości konsumenckiej. Co ciekawe, na moim koncie nie pojawiła się ocena puntowa i mam informację, że jest ona w pełnej wersji, za którą musiałabym zapłacić. Dzisiaj jednak założyliśmy profil w BIK mojemu chłopakowi i jemu pokazała się ocena punktowa!

3) BIK Pass Próbny - świadectwo Twojej wiarygodności finansowej, wygenerowane na podstawie danych z BIK. Może być użyte w celu udowodnienia różnym instytucjom Twojej dobrej historii kredytowej.

4) Informacja ustawowa - raport w pdf, zawierający szczegółową historię Twoich zobowiązań kredytowych przetwarzanych przez BIK. Informację taką można pobrać raz na pół roku. Zawnioskowałam o nią, jednak trochę się na nią czeka (przewidywany termin dostarczenia to 29. 07), więc na razie nie wiem jakie dokładnie dane się tam znajdą.


Jako że ja jestem dopiero raczkującym BIKowiczem (praktycznie zero historii kredytowej), a mój chłopak od kilku lat regularnie spłaca kredyt studencki, miał limit w koncie, kredyt odnawialny, a także ma za sobą zakup na raty, jego historia w BIK jest znacznie bogatsza. Poza tym dowiedział się, że ma bardzo dobry scoring (5 gwiazdek na 5 możłiwych), co bardzo nas ucieszyło :)

Założenie konta w BIK - weryfikacja

Założenie konta próbnego jest bezpłatne, ale żeby dokonać weryfikacji, należy dokonać przelewu ze swojego konta bankowego w wysokości 1 zł. Będzie również potrzebny skan lub zdjęcie dowodu osobistego. Sama weryfikacja trwa od kilkunastu minut do nawet jednego dnia. Ja czekałam około doby, a mój chłopak po około pół godziny miał dostęp do wszystkich danych.

Ważna informacja - profil próbny w BIK jest ważny przez 60 dni i w tym czasie można pobrać 1 raz Profil Kredytowy, BIK Pass i Informację Ustawową, alerty natomiast będą przychodziły tyle razy, ile pojawi się jakieś zapytanie na Wasz temat. Po 60 dniach można konto przekształcić w konto Premium (79 zł rocznie), bądź też zostawić sobie darmowe konto Podstawowe i generować płatne informacje tylko w razie potrzeby. Porównanie obydwu kont poniżej:

źródło: https://www.bik.pl/cennik-dla-konsumentow


Rozpisałam się dzisiaj dość mocno, ale jeszcze kilka miesięcy nie wiedziałam na temat BIKu zupełnie nic! A wygląda na to, że warto się zainteresować tym, jakie dane na nasz temat znajdują się w tej instytucji. Mam nadzieję, że te informacje się Wam przydadzą i zachęcą do zgłębienia tematu.

Życzę Wam fantastycznego tygodnia!
Justyna


P.S. Jeżeli uznasz ten artykuł za wartościowy, będę wdzięczna za polecenie go dalej! Dziękuję też z góry za polubienie mojego fanpage'a na facebooku!