Witam Was ciepło w ten zimowy wieczór i zapraszam na ostatnie już zaległe podsumowanie miesiąca. Jak mi poszło w grudniu? No cóż, nie ma się czym chwalić i sama nie jestem do końca zadowolona, ale obiecałam Wam pełną transparentność, więc pokażę wszystko tak, jak było.
Dochody całkiem całkiem...
Oprócz standardowego wynagrodzenia otrzymałam prawie 500 zł za zaległe nadgodziny (co jest u mnie rzadkością). 300 zł otrzymałam w formie prezentów świątecznych. W bardzo prosty sposób zarobiłam również 30 zł na promocjach bankowych: 10 zł w Inteligo za zrobienie 2 przelewów na telefon, oraz 20 zł w BZ WBK za płatności BLIKiem :) Niby tylko 3 dyszki, ale praktycznie żadnym kosztem.
Co mnie cieszy to to, że każdego miesiąca mam o kilka złotych więcej z tytułu odsetek. To w sumie logiczne, im więcej kapitału, tym większe zyski z jego lokowania, choć muszę przyznać, że większość dostępnych na rynku lokat (tych korzystniejszych) już wykorzystałam, teraz trzeba wykazać się pewną kreatywnością w szukaniu okazji :)
Opłaty w grudniu praktycznie za wszystko (poza wodą), na szczęście w rozsądnych kwotach.
Opłaty w grudniu praktycznie za wszystko (poza wodą), na szczęście w rozsądnych kwotach.
Jestem zadowolona z wydatków na jedzenie, choć to chyba święta i wałówka od mamy obniżyły mi wydatki w tej kategorii :)
W grudniu zaszalałam z ubraniami, ale doszłam do wniosku, że naprawdę stoję pod ścianą i naprawdę nie mam w co się ubrać :) Nie są to wymysły ale obiektywne stwierdzenie. Uzupełniłam zatem garderobę, do tego kupiłam sukienkę na wesele w styczniu. Chemia i kosmetyki na niskim poziomie.
W kategorii Auto niewiele się działo, najwięcej wydałam na paliwo. Żadnych dodatkowych wyjazdów PKP, więc i koszty w miarę.
Ok, do tego etapu bylo całkiem w porządku, ale teraz czas na chwilę prawdy.
Na prezenty w grudniu wydałam astronomiczną kwotę 1414,50 PLN. Nie były to tylko prezenty świąteczne. Oprócz prezentów gwiazdkowych wypadły mi dwie imprezy urodzinowe koleżanek, jedne odwiedziny u noworodka (kupiłam dość drogi prezent, który miał być prezentem składkowym z drugą koleżanką, jednak ta finalnie nie przyszła), oprócz tego wsparłam akcję Szlachetna Paczka i kupiłam kwiaty dla odchodzącej z pracy koleżanki.
Kategoria Datki to wsparcie różnych dzieł charytatywnych i kościelnych. Grudzień obfitował w akcje, które chciałam wspomóc i nie żałuję :)
Prawie 400 zł zainwestowałam w swój rozwój - szkolenie, które odbędzie się w styczniu, oraz jedno spotkanie o inwestowaniu, które już się odbyło i było niesamowicie inspirujące. Akurat na rozwój nie zamierzam szczędzić pieniędzy choć grudzień i tak był dość napięty. Jak na złość, do tego wszystkiego zepsuła mi się suszarka do włosów i musiałam pilnie kupić nową.
Ile wobec tego zaoszczędziłam pieniędzy? No cóż, to prawie najgorszy miesiąc pod względem oszczędności:
Jak dotąd, mniej zaoszczędziłam tylko w styczniu, choć jeśli brać pod uwagę stosunek przychodów do oszczędności, to w styczniu odłożyłam 14,58% swoich przychodów, a w grudniu 13,27%, co by oznaczało, że grudzień był pod tym względem najgorszy. Niemniej, nie mam w zwyczaju płakać nad rozlanym mlekiem, wolę się podnieść i zwiększyć starania w przyszłości.
Finalne podsumowanie grudnia wygląda następująco:
Dużo wydałam, niewiele oszczędziłam, jest sporo do poprawy na przyszłość. Cieszę się, że powoli wychodzę z zaległości blogowych, bo chcę do Was pisać już o bieżących sprawach. Wkrótce dodam podsumowanie minionego roku i przejrzę swoje postanowienia na 2016 :)
Na koniec mam do Was jedno ważne pytanie.
Czy te podsumowania miesiąca są dla Was użyteczne? Czy chcecie bym kontynuowała cykl w 2017?
Dajcie proszę znać jak to wygląda z Waszej perspektywy. Dziękuję za każdą uwagę.
Cudownego tygodnia pełnego radości i inspiracji!
Justyna
P.S. Aby być na bieżąco, polub też mój fanpage na facebooku!



