środa, 27 kwietnia 2016

Ile kosztuje roczne utrzymanie auta? Podsumowanie 12 miesięcy

Jako że mija właśnie rok, od kiedy stałam się posiadaczką prawie 10-letniego, ale zadbanego samochodu, postanowiłam podliczyć ile rocznie kosztowało mnie jego utrzymanie. Na wstępie zaznaczę, że nie robię wielkich przebiegów, przez rok przejechałam zaledwie 9 tysięcy kilometrów. Auto służy mi głównie do jazdy po mieście, raz na jakiś czas zdarzy się dłuższy wyjazd w trasę.
źródło: pixabay.com

Ile kosztowało mnie utrzymanie samochodu przez 12 miesięcy?

Zacznijmy może od kosztu najbardziej oczywistego, czyli paliwa. Przez ostatnie 12 miesięcy wydałam na nie 1509,32 zł. Tak jak wspominałam, jeżdżę nie za wiele. Z drugiej strony, miałam ze 2-3 razy darmowe tankowanie, to znaczy ktoś bliski zrobił mi prezent w postaci paliwa :) Gdybym musiała za nie zapłacić, pewnie suma końcowa byłaby wyższa.

Za ubezpieczenie na cały rok (OC i AC) zapłaciłam 876 zł. Roczny przegląd kosztował mnie 100 zł. Oprócz tego musiałam kupić komplet opon zimowych (600 zł) i dwie opony letnie (400 zł), co w sumie dało 1000 zł. Liczę, że opony posłużą kilka lat (choć pewnie za rok będę musiała dokupić dwie kolejne letnie). Raz zdarzyło mi się złapać gumę, a koszt wulkanizacji wyniósł 26 zł.

Musiałam też kiedyś oddać auto do lakiernika i całość (lakierowanie zderzaka i progu, wraz z wyprostowaniem) kosztowała mnie 600 zł. Głupotą było lakierowanie zderzaka, gdyż niecały miesiąc później miałam stłuczkę, podczas której ktoś całkowicie rozwalił mi zderzak. Ale cóż, człowiek uczy się na błędach (a dodatkowo nie mam zdolności przewidywania przyszłości)...

Na wyposażenie auta (osłona na szybę, płyny odmrażające, zawieszka zapachowa, ścierka do szyb) wydałam łącznie 40,47 zł. Płyn do spryskiwaczy miałam w gratisie, zawsze gdy jeździłam do domu, tata dolewał mi do pełna tak, że nigdy nie musiałam go sama uzupełniać :)

Kilka razy musiałam też zapłacić za parking, przez rok w sumie wyniosło mnie to 21 zł. Na myjnię wg moich szacunków wydałam 17 zł (jakoś mało, nie wiem czy czegoś nie pominęłam w zapiskach). Jednak często myłam samochód u rodziców, którzy mają duże podwórko i warunki, by tam dokonać kąpieli autka :)

I tak na marginesie (nie wliczam tego do sumy całkowitej, gdyż zwrot otrzymałam od ubezpieczyciela), wydałam 2000 zł za doprowadzenie samochodu do porządku po stłuczce. W skład wchodziła wymiana zderzaka, lakierowanie i prostowanie klapy, prostowanie bagażnika, itp. Finalnie nawet trochę zarobiłam na tej transakcji, ale szczerze - nie chcę nigdy więcej takiego zarobku. Nerwy i czas na to poświęcony nie są warte tych kilku stówek, które mi zostały w portfelu.

Jak zawsze, podsumowanie w formie tabelki poniżej:


Suma całkowita jak dla mnie dość wysoka. Starczyłoby na wypasione wakacje dla dwóch osób gdzieś daleko. Z drugiej strony, zaoszczędziłam masę czasu i zyskałam komfort, mogąc jechać gdzie mi się podoba o dowolnej godzinie, a nie tylko wtedy, gdy jeżdżą autobusy. Moja elastyczność znacznie wzrosła. Zakupy już nie są straszne, nie muszę dźwigać ciężkich toreb w pocie czoła. Nie muszę też panicznie pakować wszystkiego do jednej walizki, żeby nie wozić busem kilku sztuk bagażu. Jak to mówią coś za coś :)

Jeśli mam być zupełnie obiektywna, to auto było dla mnie również źródłem stresu. Dwa razy zdarzyło mi się, że zgasło bez zapowiedzi, odmawiając współpracy. Raz holowali mnie znajomi, innym razem trafiłam na fantastycznego człowieka, który akurat miał kable rozruchowe i pomógł mi uruchomić samochód. Stłuczka też nie była niczym przyjemnym - masa nerwów, załatwiania, wizyty w warsztacie, papierologia związana z odszkodowaniem. Obyście nie musieli tego doświadczyć.

Na koniec refleksja pośrednio związana z tematem. NIECH ŻYJE SPISYWANIE WYDATKÓW! To naprawdę niesamowite, że wchodzę sobie do mojego pliku, a tam wszystko czarno na białym, miesiąc po miesiącu. Bez tego na pewno nie wiedziałam ile w sumie wydałam na samochód. Zachęcam gorąco do spisywania wydatków!

Pozdrawiam ciepło wszystkich kierowców i nie tylko!
Justyna

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Konto oszczędnościowe czy lokata? Jak wybrać miejsce dla Twoich pieniędzy?

Początkujący adept oszczędzania, nie inwestujący jeszcze swoich środków w bardziej rozbudowane produkty finansowe, ma zazwyczaj dylemat, czy lepsze do przechowywania nadwyżek gotówki będzie konto oszczędnościowe czy lokata. Mam nadzieję, że rozważa te opcje, bo znam i takich, którzy trzymają po kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy na nieoprocentowanym RORze...

Jakie są plusy i minusy konta oszczędnościowego, a jakie lokaty? Postaram się mój punkt widzenia na ten temat pokrótce przedstawić poniżej.

KONTO OSZCZĘDNOŚCIOWE czyli większa elastyczność

Elastyczność to plus i minus jednocześnie. Dlaczego? Większość dostępnych na rynku kont pozwala nam na jeden bezpłatny przelew w miesiącu (drugi zazwyczaj jest płatny, 5 albo 10 zł). Dzięki temu możemy nasze oszczędności stosunkowo łatwo wypłacić/przesunąć w inne miejsce. Czy to plus czy minus, to już w dużej mierze zależy od naszej wytrwałości. Ja na przykład bardzo sobie cenię możliwość przeniesienia części oszczędności z konta oszczędnościowego w bardziej opłacalne miejsce. Wiem jednak, że może to być pokusą i jeśli kogoś ręce świerzbią, to możliwe, że lepszym wyjściem dla niego będzie lokata.

Dodatkowo, na konto oszczędnościowe możemy w każdej chwili wpłacać kolejne pieniądze, co jest (przynajmniej dla mnie) bardzo motywujące - widzimy powiększający się stan konta, co skłania nas do dalszego odkładania.

Pomimo wielu zalet, często ciężko jest bez żadnych specjalnych warunków otrzymać dobrze oprocentowane konto oszczędnościowe. O ile zdarzają się lokaty oprocentowane na 4%, a czasem nawet na 5% w skali roku, o tyle z kontem może być trudniej. 

Do konta oszczędnościowego zazwyczaj nie są wydawane karty, a wypłaty środków dokonuje się przelewem na powiązany ROR. Osobiście uważam, że to bardzo dobrze - chroni nas przed impulsywanym wypłaceniem środków, np. na nowe buty :) Żeby te środki wycofać, trzeba podjąć wysiłek wykonania przelewu, co czasem jest w stanie nas powstrzymać przed niezbyt racjonalnym zakupem.

LOKATA czyli szansa na wyższy zysk


Największą zaletą lokat bankowych jest zwykle oprocentowanie wyższe niż na kontach oszczędnościowych. Minęły co prawda czasy lokat oprocentowanych na 7% w skali roku, jednak bez większego problemu można przebierać w ofertach na 3-4% w skali roku.

Wyższy zysk ma jednak swoją cenę - decydując się na lokatę musimy na określony czas zamrozić swoje pieniądze. Owszem, mamy do wyboru czy chcemy ulokować naszą gotówkę na miesiąc, trzy, pół roku a nawet na kilka lat. Wiele zależy od naszej sytuacji i tego, czy będziemy tych środków potrzebować w niedalekiej przyszłości.

Warto mieć na uwadze, że zrywając lokatę przed terminem (czyli np. zrywając lokatę 3-miesięczną po miesiącu) najprawdopodobniej stracimy wszystkie wypracowane odsetki. Jedynym znanym mi wyjątkiem na rynku jest Lokata Bezkarna w BGŻ BNP Paribas, gdzie przy zerwaniu lokaty wypłacone nam zostają dotąd zgromadzone odsetki. W większości przypadków odzyskamy niestety tylko wpłacony kapitał, co oznacza, że pieniądze tak naprawdę nie pracowały na siebie.

Inną istotną różnicą między kontem oszczędnościowym a lokatą jest to, że aby założyć lokatę, trzeba mieć jakąś minimalną kwotę na start (zwykle 1000 zł, czasem zdarza się, że wystarczy 500 zł). Na konto oszczędnościowe możemy wpłacić nawet 100 zł i od tej kwoty już będą naliczane odsetki.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze?

Dobrze jest przed założeniem lokaty/konta oszczędnościowego sprawdzić, czy jest jakiś górny limit wpłat, podlegający oprocentowaniu. Bywają bowiem lokaty, gdzie można ulokować max. 10 000 zł. 
Przy kontach oszczędnościowych również może być kwota, do której obowiązuje promocyjne oprocentowanie, a powyżej tej sumy oprocentowanie jest niższe.

Przy lokatach koniecznie sprawdźcie, czy otwieracie lokatę odnawialną czy nieodnawialną. Jeżeli odnawialną, warto dopytać, czy zostanie ona odnowiona na tych samych warunkach, czy na innych, obowiązujących w dniu odnowienia. Otwierając konto oszczędnościowe, koniecznie dopytajcie ile kosztuje kolejny przelew środków w miesiącu.

I poniżej krótkie obrazkowe podsumowanie:



Moim zdaniem, o ile jest to możliwe, warto trzymać część oszczędności na lokacie, a część na koncie oszczędnościowym, by mieć możliwość szybkiego wycofania środków, gdy trafi nam się korzystniejsza możliwość lokaty kapitału lub dobra okazja inwestycyjna :)

Warto też rozglądać się i przeglądać oferty banków - zwykle najkorzystniejsze oprocentowanie oferują nowym klientom. Często by skorzystać z lokaty trzeba w danym banku założyć ROR (zdarzało mi się, ale wybieram tylko takie, w których ROR jest całkowicie darmowy). Wyjątkiem jest m.in. Lokata Happy w Idea Banku, w którym by skorzystać z lokaty nie trzeba zakładać konta.


Uwaga! W powyższym wpisie pojawiły się dwa linki afiliacyjne - jeżeli założycie lokaty klikając w te linki, otrzymam prowizję z tytułu polecenia. Gwarantuję jednak, że polecam tylko te produkty, z których sama korzystam, bądź uważam za świetną okazję, ale nie mogę z nich z jakiegoś powodu skorzystać.
Z góry dziękuję za skorzystanie z tych linków!


Justyna

środa, 13 kwietnia 2016

Twój najcenniejszy zasób - jak go nie marnować?

Wiem, że w ferworze oszczędzania czasem można zapomnieć o pewnych sprawach. Miałam kiedyś znajomego, który szedł 20 minut w jedną stronę do supermarketu, bo butelka wody w sklepie pod blokiem była o 20 groszy droższa (zrozumiałabym, gdyby kupował coś jeszcze, ale on po jedną butelkę wody szedł...). Albo starsze panie, które dla promocji na pomidory jadą na drugi koniec miasta (zwłaszcza po 75-tce, kiedy bilety już za darmo). Nie krytykuję, bo każdy ma swoje motywacje, ale ostatnio sporo rozmyślam o tym, jak wielką wartość ma czas.

Czasu nie można go zatrzymać, każda chwila jest nam dana raz i nigdy do nas nie wróci. To od nas zależy jak go wykorzystamy. Wydaje mi się, że czasem w pogoni za pieniądzem ludzie tracą mnóstwo czasu - poczynając od polowania na mało korzystne promocje, podejmując się prac za głodowe stawki. Poniżej znajdziecie kilka moich porad na to, jak zaoszczędzić czas, bo jak to mówią, czas to pieniądz.



Po pierwsze, zrób plan dnia! Może nie z dokładnością do kwadransa, ale wyznacz sobie jakieś ramy czasowe na poszczególne czynności. Owszem, zostaw pewną ilość czasu na nieprzewidziane sytuacje, nie pozwól jednak, by czas przeciekał Ci przez palce, bo nie mając planu snujesz się po domu lub bezmyślnie surfujesz po internecie.

Po drugie, zrób porządek wokół siebie. Na pierwszy rzut oka jest to mało związane z zarządzaniem swoim czasem i finansami. Pomyśl jednak, o ile więcej miałabyś czasu, gdybyś nie musiała przewracać zawartości całej szafy w poszukiwaniu jednej rzeczy, a ile czasu i stresu byś sobie zaoszczędziła, gdybyś nie rzuciła w kąt tego rachunku za prąd, a włożyła go do segregatora specjalnie na te cele założonego. Ostatnio pisała o tym Oszczędnicka.

Ja dwa dni temu wpadłam w szał sprzątania. Na pierwszy ogień poszła szafa z ubraniami - wszystko, czego nie noszę, a się nadaje, odłożyłam na kupkę "do sprzedaży" (jakiś komis odzieżowy albo olx). To, co już wstyd założyć, przerobiłam na szmatki do wycierania kurzu. Posegregowałam też milion par rajstop, z których większość okazała się do wyrzucenia. Uporządkowałam także dokumenty, które leżały na biurku, czekając, aż wrzucę je do odpowiednich segregatorów. Ponadto lodówka, w której ledwie było widać światło znowu jest względnie pusta. Uporządkowałam wszystkie niedopite soczki w butelkach, słoiki z odrobiną dawno przeterminowanego majonezu, itp. Dawno już nie wyrzuciłam tylu rzeczy - ale to była ulga. Moja przestrzeń oczyściła się ze zbędnych rzeczy i wreszcie nie poświęcam tyle czasu na szukanie.

Trzecia rzecz, która przychodzi mi do głowy, to miej coś do zrobienia, gdy czekasz: u lekarza, na poczcie, w warsztacie czekając na zmianę opon :) Ja na przykład sporo miałam ostatnio takich sytuacji. Oprócz rzeczy tak oczywistych, jak przeglądanie internetu, zabrałam się za porządkowanie (porządków ciąg dalszy!) książki kontaktów w telefonie - a raczej znaczną redukcję. Usuwam telefony do osób, z którymi już od dawna się nie kontaktowałam i wiem, że nie będę, z którymi już nie łączą i nie będą łączyć mnie interesy, itp. Jestem już na "J", a resztę zostawiam na kolejne oczekiwanie :)

Korzystam też z aplikacji MobiQuesto, która za drobne kwoty umożliwia wykonywanie prostych zadań (czasem jest to ankieta, czasem trzeba pójść do jakiegoś punktu i przeprowadzić ocenę, najczęściej po prostu wyrazić swoje zdanie na temat usług, z jakich korzystamy). Właśnie dziś czekałam sporo i udało mi się w tym czasie zrobić 2 zadania w MobiQuesto (o samej aplikacji jeszcze szerzej nie piszę, bo do tej pory nie osiągnęłam progu wypłaty <50 zł>, jak mi się uda zyskać te pieniądze, to na pewno dam Wam znać).

Oczywiście zawsze możecie po prostu wziąć książkę i też z pożytkiem wykorzystać czas oczekiwania.

A Ty co sądzisz o wartości czasu? Jakie masz metody na jego oszczędzanie?

Dobrych i produktywnych kwietniowych dni!
Justyna


wtorek, 5 kwietnia 2016

Podsumowanie marca 2016

Dzień dobry Wszystkim!

Mam nadzieję, że czerpiecie jak najwięcej z dłuższych dni i słoneczka. W to piękne kwietniowe popołudnie zapraszam na budżetowe podsumowanie marca.

Na początek kilka informacji, zwłaszcza dla tych, którzy są tu po raz pierwszy. Prezentowane tu kwoty to dochody i wydatki jednej osoby przed trzydziestką, pracującej na etacie, wynajmującej mieszkanie z koleżanką. Od stycznia porządnie wzięłam się za swoje finanse, chcę zbudować niezależność finansową, a takim bliższym celem, na który oszczędzam jest mieszkanie.

Dochody w marcu były WOW :-) 


Akurat w marcu wypadały moje urodziny, z tej okazji sporą sumkę dostałam w prezencie od bliskich. Oprócz tego wpadło mi kilka złotych z delegacji służbowej, z odsetek z Konta Godnego Polecenia (x3), o którym pisałam tutaj, a oprócz tego dostałam zwrot za reklamowane obuwie, o czym również wspominałam na blogu.

Opłaty stałe w zasadzie na normalnym poziomie, w marcu bez gazu i prądu, które opłacam co 2 miesiące i bez wody, której rozliczenie przychodzi co 3 m-ce.


Jedzenie znacznie lepiej niż w lutym. Może to przez Święta i dojadanie świątecznych smakołyków od Mamy?


W słodyczach kryje się około 20 zł na cukierki urodzinowe, które zaniosłam do pracy, a zatem kwota na stricte słodycze jest o połowę mniejsza, niż w lutym :) Ale żeby nie było tak słodko, kategoria "Wydatki codzienne" sporo większa niż w poprzednim miesiącu.


Ubrania to w dużej mierze koszt nowych butów (choć de facto dostałam zwrot z Deichmanna, a więc nowe buty kupiłam w zasadzie za zwrócone pieniądze, a nawet jestem dzięki temu o 40 zł do przodu) oraz sukienki na wesele, które odbędzie się w kwietniu. Kosmetyki to uzupełnienie szamponów, płynu do kąpieli, kremu, kredki do oczu, itp. 

A teraz kategoria bolesna, choć od dawna spodziewana i oczekiwana.


Gdyby nie ubezpieczenie auta (OC i AC), suma w zasadzie nie byłaby najgorsza, ale każdego posiadacza auta raz w roku spotyka konieczność zakupu polisy ubezpieczeniowej. U mnie to przypadło na marzec, wraz z przeglądem diagnostycznym. Życie... :)


W Innych, czyli zbiorczym worku na różne rzeczy, najbardziej wybijają się prezenty. Połowa mojej rodziny ma imieniny bądź urodziny w marcu, do tego odwiedzałam znajomych, którym zaniosłam jakieś drobiazgi i tak kategoria trochę poszybowała w górę...

Przejdźmy do najciekawszego, czyli tego, ile udało mi się w marcu odłożyć. Generalnie nie nastawiałam się na zbyt wiele, ale chyba prezenty urodzinowe sprawiły, że kwota oszczędności wcale nie wygląda źle:


Przyznam, że jak na tak duży wydatek jakim było ubezpieczenie samochodu, jestem z tych oszczędności bardzo zadowolona :) Całość prezentuje się następująco:



Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku. W marcu naprawdę podreperowały mi budżet. Mam nadzieję, że w kwietniu (oprócz dawno już zaplanowanego wesela) nie spotkają mnie żadne nieoczekiwane wydatki. Trzymam kciuki również za Was!!

Justyna

Jeżeli chcesz pomóc mi propagować bloga, polub mój fanpage na Facebooku i dziel się postami ze swoimi bliskimi.



czwartek, 31 marca 2016

Konto z oprocentowaniem 4% za darmo? Super okazja!

Hej Wszystkim :)

Kto śledzi blogosferę finansową pewnie już słyszał, ale na wypadek gdyby Wam umknęło, daję znać, bo promocja jest naprawdę godna uwagi. Mowa o Koncie Godnym Polecenia w BZWBK :)

750x200


Co można zyskać?

Rachunek bankowy oprocentowany na 4% w skali roku (do kwoty 4000 zł, powyżej tej kwoty na 1%, co i tak jest fenomenem w przypadku RORów), prowadzony za darmo, z darmowymi wypłatami ze wszystkich bankomatów w kraju.

Promocyjne warunki obowiązują do 30 czerwca 2017 roku. Potem będzie można zdecydować, czy chcemy płacić zgodnie z Taryfą Opłat i Prowizji czy zamknąć konto. Ja uczyniłam to konto swoim podstawowym, zamierzam więc pod koniec promocji negocjować z bankiem zwolnienie z opłat :) Zobaczymy co będzie.

Czy można wycisnąć więcej?

A i owszem! Obecnie trwa promocja, w której za założenie konta i spełnienie prostych warunków można dodatkowo zyskać 120 zł premii. Myślę, że warto!

Co trzeba zrobić by zgarnąć premię?

Do 20 kwietnia zarejestruj się na stronie promocji.
Następnie złóż wniosek o Konto Godne Polecenia, klikając w link, który otrzymasz od banku.
Pamiętaj, by wyrazić zgodę na otrzymywanie od Banku informacji handlowych drogą elektroniczną - to warunek niezbędny by otrzymać premię.
Zawrzyj umowę z bankiem, a następnie w kwietniu, maju i czerwcu zasil swoje konto kwotą min. 800 zł (tyle powinno wpłynąć na konto co miesiąc - może to być przelew z Twojego konta w innym banku lub przelew od innej osoby. Nie będzie honorowany Twój przelew z rachunku w BZWBK).

Umowę można zawrzeć za pośrednictwem kuriera lub poprzez przelew weryfikacyjny z Twojego konta w innym banku.

Dla kogo?

Oferta jest skierowana do nowych klientów Banku lub tych, którzy po 15 sierpnia 2015 nie posiadali konta w BZWBK prowadzonego w złotych polskich.

Jak maksymalizować zyski?

Możesz założyć aż 3 rachunki w promocji! Co prawda premię można zyskać tylko za jeden z nich, ale mając 3 konta, możesz utrzymywać aż 12 000 zł oprocentowane na 4% w skali roku. Żeby założyć pozostałe 2 konta, należy mieć już podpisaną umowę o pierwsze Konto Godne Polecenia. Następnie trzeba złożyć 2 odrębne wnioski bezpośrednio ze strony internetowej banku (konta założone poprzez system transakcyjny BZWBK nie są objęte warunkami promocyjnymi, zatem pamiętaj by się wylogować przed złożeniem wniosków).

Dwa słowa ode mnie

Ja sama założyłam Konto Godne Polecenia w poprzedniej edycji promocji. Korzystam z niego na co dzień, gdyż moje poprzednie konto w mBanku nie było oprocentowane. Utrzymując na koncie 4000 zł przez miesiąc, dostajemy nieco ponad 10 zł odsetek każdego miesiąca. Zawsze to lepiej niż gdyby pieniądze miały leżeć na zwykłym nieoprocentowanym RORze.

System transakcyjny BZWBK jest miły i przyjemny w obsłudze, a do tego dosyć jasny, zatem korzysta się z niego bez problemów. Jednym słowem - GORĄCO POLECAM! :)

Justyna

środa, 30 marca 2016

Co mi daje oszczędzanie?

Witajcie pod koniec marca :)

Zastanawiałam się ostatnio nad tym, co tak naprawdę daje mi oszczędzanie. No bo wiecie, odkładam te pieniądze, zamiast wydać je na jakieś fajne ciuszki czy kosmetyki. Dla niektórych to niewyobrażalne - po co się tak męczyć? Czy nie lepiej żyć bez wyrzeczeń i korzystać z owoców swojej pracy? Po co się tak katuję?



Otóż powiem Wam, że pod koniec roku 2014 znalazłam się w sytuacji życiowej, w której nie miałam żadnych, nawet najmniejszych oszczędności. Miałam sporo poważnych wydatków, co poskutkowało pozbyciem się wszystkich odłożonych pieniędzy. Faktem jest, że nie miałam wtedy swojej dzisiejszej wiedzy na temat gospodarowania pieniędzmi - dziś nie dopuściłabym do takiej sytuacji.

Miałam wówczas masę szczęścia, że nie stało się wtedy nic niespodziewanego, co wymagałoby mojego wkładu finansowego, bo najzwyczajniej w świecie nie miałabym z czego takich niespodziewanych wydatków pokryć. Jednakże czasem myślałam sobie w kategoriach "co by było gdyby" i lęk, który mi wtedy towarzyszył, nie był niczym przyjemnym. Chciałam jak najszybciej uciec od tej sytuacji i zgromadzić jakiekolwiek oszczędności, mój fundusz awaryjny, który zabezpieczyłby mnie na wypadek niespodziewanych wydatków.

Już wiecie co mi daje oszczędzanie. Głównie poczucie bezpieczeństwa. Dzięki odłożonym środkom wiem, że nagła awaria lodówki czy auta, konieczność zakupu czegoś nieplanowanego, choroba czy dłuższa niedyspozycja, nie są tragedią, jaką byłyby pod koniec 2014 roku. Dziś jestem chroniona, bo mam poduszkę bezpieczeństwa i jestem w stanie zaspokoić nawet nieplanowane wydatki. Poczucie komfortu, jakie dzięki temu mam jest bezcenne.

Ale oprócz poczucia bezpieczeństwa, oszczędzanie uczy mnie organizacji i planowania - muszę siąść i zaplanować swój miesięczny/roczny budżet, czasem przesunąć środki z jednej kategorii do drugiej, tak by nie sięgać po oszczędności. Zdarza mi się nagimnastykować, ale widzę już postępy. Od 3 miesięcy realizuję jedno z moich noworocznych postanowień, a mianowicie nie sięgam po środki z kolejnej wypłaty przed zakończeniem danego miesiąca.

Nie raz będąc na zakupach muszę odmówić sobie czegoś bo wiem, że to tylko zachcianka, coś, czego naprawdę nie potrzebuję. To ćwiczy charakter :) Jednak efekty są fantastyczne - sama siebie podziwiam, że potrafię sobie racjonalizować wydatki w o wiele większym stopniu niż na przykład jeszcze rok temu.

A Wy, zastanawialiście się kiedyś, co oprócz środków na koncie daje Wam oszczędzanie?
Podzielcie się w komentarzu :)

Justyna

czwartek, 24 marca 2016

Dlaczego prędzej kupię buty w Deichmannie niż w CCC? Dwa odmienne podejścia do reklamacji i obsługi klienta

No cóż, jak nas traktują, tak tracą lub zyskują. Wiernych klientów na przykład.

Sytuacja z ostatnich dni - popsuły mi się buty, kozaki, kupione w Deichmannie tuż przed Bożym Narodzeniem 2015. Prawie 3 miesiące w nich chodziłam, ale w prawym bucie odkleiła mi się podeszwa. Wiedząc, że Deichmann ma dość łagodną politykę reklamacyjną, ze spokojem poszłam do sklepu i rzeczywiście, pani ekspedientka zaproponowała, bym wybrała sobie jakieś buty w zbliżonej cenie. Chodziłam między półkami, przymierzałam, ale jak na złość, nic ciekawego nie znalazłam. Zapytałam więc panią przy kasie co w sytuacji, kiedy nie bardzo mogę coś wybrać, a nie chcę kupować na siłę.
Pani bez wahania zaproponowała zwrot gotówki, załatwiła wszystko od ręki. Cała procedura nie trwała nawet 5 minut. Szybko i przyjemnie :)

Sytuacja druga - jakoś z połowy zeszłego roku. Kupiłam baleriny w CCC. Podczas pierwszego użycia materiał, z którego zrobiony był but się po prostu rozerwał. Oczywiście złożyłam reklamację - najpierw 2 tygodnie czekania na odpowiedź, oczywiście odmowną, w której "specjalista" sugeruje, że to moja wina, że but się rozerwał, gdyż nieodpowiednio dobrałam obuwie do stopy... Jako że ja raczej nie jestem z tych, którzy siedzą jak mysz pod miotłą, wysmarowałam pisemko odwoławcze, mówiąc, że w sklepie nie było żadnych wskazówek uławiających dobór obuwia, a obsługa nawet się mną nie zainteresowała... W końcu reklamację uznano, ale niesmak pozostał. Oczywiście zaproponowano mi wymianę na inne buty, a kiedy zaznaczyłam, że preferuję zwrot gotówki - bardzo niechętnie mi ją oddano.

Jak myślicie, gdzie pójdę zakupić kolejne buty??

No właśnie :) Odpowiedź jest prosta. Deichmann ma we mnie wierną klientkę. Choć te ich buty nie są najwyższej jakości, to przynajmniej z szacunkiem traktują klienta, tak załatwiając sprawę, że jest zadowolony. Ja wiem, że jak zniszczę buty, to prawdopodobnie znowu uznają moją reklamację. W CCC niestety wiem, że bez walki się nie obędzie, a to skutecznie zniechęca mnie do zakupu (a jakością te buty też nie grzeszą). Nie wspomnę nawet o czasie, w jakim załatwiłam sprawę reklamacji w każdym z tych sklepów.

źródło


A Wy macie jakieś doświadczenia w branży obuwniczej? Może w CCC potraktowano Was zupełnie inaczej a w Deichmannie odesłano z kwitkiem?

Uwaga, to nie jest wpis sponsorowany. Wyrażam tu swoje prywatne opinie, wyrobione na podstawie doświadczeń.

Pozdrawiam już (prawie prawie) wiosennie!

Justyna